niedziela, 20 stycznia 2013

Wejścia.

Dziękuje wam za te 500 wejść. Dzięki nim wiem, że ktoś to wg czyta.
Jest to dla mnie ważne ponieważ nie wiem czy dalej mam pisać.



DZIĘKUJE

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 23 - Wszystko kiedyś się kończy. Czasem źle, a czasem dobrze...

Krystian! I co ze Sławkiem? - zapytałam.
Ale.. Co? Jak to? Co się stało Sławkowi? - dopytywała się Daria. Miała łzy w oczach.
Opowiedziałam jej wszystko. I o sms'ie i o tym co było w domu. Chciała szybko przeczytać sms'a, więc jej go pokazałam. Nie wiedziała co ma zrobić ani co powiedzieć. Kręci się w tą i z powrotem po całej sali.
Co za świnia.  Co za cham. Jak on mógł mi to zrobić? Jak go spotkam.. - przerwał jej Krystian.
Nie spotkasz. -powiedział.
Ale jak to? - spytałam.
Jak dojechałem na miejsce. On stał już na dachu. Powiedziałem do niego, że nie warto, że znajdzie sobie inną, ale on powiedział, że gdyby nawet to co z tego, bo Ty nigdy mu nie wybaczysz tego co ci zrobił. I... i.. i on wtedy skoczył. - na dźwięk tych słów serce mi stanęło. On się zabił. Zabił się przez mnie. 
On to zrobił przez mnie. Ja powinnam być na jego miejscu. To ja powinnam stać tam wtedy nie on.! - krzyknęłam.
Co Ty wygadujesz? - krzyczał Krystian. - Jak Ty wogóle możesz tak mówić? Nie obchodzi Cię co ja czuje? Nie rozumiesz, że gdybyś umarła stracił bym sens swojego życia? - krzyczał. Łzy leciały mu po policzkach tak samo jak mi i Darii.
Krystian. Ja.. - nagle mój brzuch przeszył ogromny ból. Szybko się za niego złapałam, schyliłam się i zaczęłam płakać z bólu.
Szybko. Wezwijcie pielęgniarkę! - krzyknęłam. Daria wybiegła na korytarz. Słyszałam jej krzyki. W głowie miałam tylko jedno.
Muszę uratować to dziecko. Dziecko moje i Krystiana. Muszę zrobić to dla Sławka. On odebrał sobie życie, a dzięki mnie powstanie drugie.
Muszą uratować nasze dziecko! - krzyknęłam.
Straciłam przytomność.


                                                            "5 godzin później"
Obudziłam się wieczorem. Krystian siedział na krześle obok mojego łóżka. Darii nigdzie nie było.
Bałam się. Bałam, że straciłam nasze dziecko.
Krystian? Co z naszym dzieckiem... Czy ono żyję? - pytałam ze łzami w oczach.
Tak. Żyje. To tylko chwilowe. Ciąża nie jest zagrożona. - powiedział uśmiechając się.
To jak damy mu albo jej na imię? - spytał.
Jak będzie to dziewczynka.. To damy jej Lena Daria. - powiedziałam.
A jak chłopiec... Bartek Nicolas. - powiedział Krystian.
Okej. - zaśmiałam się. - Kocham Cię. - powiedziałam.
Ja ciebie też kocham. - powiedział. Zaczęliśmy się całować.
Ej. Mam jeszcze jedno pytanie? Który to tydzień? - zapytał.
4 i pół tygodnia. Czyli tak jakby miesiąc. - powiedziałam.
Ale nic nie widać po Tobie. - powiedział. - Mam nadzieję, że urodę odziedziczy po Tobie księżniczko. Jesteś taka piękna. - powiedział i mnie pocałował.
Tobie też niczego nie brakuje. - powiedziałam śmiejąc się. Zaczęliśmy się całować.
Kochanie. Nie wolno nam. - powiedziałam powstrzymując Krystiana.
Wiem. Kocham was. - powiedział.
My ciebie też kochamy. - powiedziałam. Krystian położył się w łóżku obok mnie i tak zasnęliśmy.
Mam rodzinę. - powiedziałam i łza poleciała mi p policzku.
__________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodoba. Taki na szybko. Uwielbiam takie historie, które się dobrze kończą, ale to nie koniec jeszcze będzie wiele postów. Hehe. Zapraszam do obserwowania i komentowania.

Dzięki, że jesteście. ;**
Dedyk dla Niśki<333

Rozdział 22 - niespodziewany zwrot akcji.

-Mamoo. - krzyczało jakieś dziecko.
Mamoo. - nie dawało mi spokoju. Nagle podbiegła do mnie jakaś śliczna dziewczynka(na dole będzie jej zdj). -Mamusiu! Kocham Cię. - powiedziała dziewczynka.
Obudziłam się gwałtownie. Byłam sama w do sali. Wstałam i poszłam do łazienki. Było mi nie dobrze.
Po jakichś 15 minutach wymiotowania umyłam zęby i poszłam do pokoju.
Sprawdziłam telefon i miałam jednego smsa.
To od Sławka! - krzyknęłam. Otworzyłam go.
"Nie mam zamiaru tego dłużej znosić! Roksana przepraszam Cię za to wszystko. Przepraszam za tą sytuację w domu. Nie chciałem, abyś trafiła do szpitala. To nie tak miało być.
Myślałem, że jak nakryjesz Julkę i Kamila razem to będziesz ze mną, ale ja nie pomyślałem, że tak bardzo kochasz siostrę i Krystiana, że nigdy byś im tego nie zrobiła Nie wytrzymywałem już psychicznie. To wszystko musi się skończyć. Po prostu. Nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić. Od zawsze cię kochałem, ale Ty mnie nigdy. Rozumiem to. Muszę to skończyć. Muszę ze sobą skończyć.
Skoczę z dachu budynku, w którym się poznaliśmy.
                                                                                                                         Kocham Cię twój Sławek.
P.S: Przepraszam jeżeli Tobie i twojemu dziecku się coś stanie."

O Boże. Co to znaczyło, że musi ze sobą skończyć. - myślałam szybko i gwałtownie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Moje palce same szybko wykręcały numer Krystiana.
Halo? Roski? Co się stało? - pytał.
Proszę Cię! Przyjedź. Szybko. Sławek. On próbuje się zabić. - krzyczałam ze łzami w oczach.
Po 15 min. był już u mnie Krystian. Pokazałam mu sms'a. 
A gdzie się poznaliście? - dopytywał ze zdenerwowaniem.
W szkole. - powiedziałam. Próbowałam wstać. - Musimy tam pojechać. - powiedziałam.
Ty nigdzie nie jedziesz. Zostajesz tutaj. Ja tam pojadę. - powiedział i szybko wybiegł z sali.
Czekałam i czekałam na niego, ale on nie przychodził. Miałam nadzieję, że wejdzie do sali razem z Sławkiem.
Otworzyły się drzwi. Myślałam, że to Krystian, ale do sali weszła Ness.
Siedziałyśmy tak w milczeniu, ale ja już dłużej tak nie mogłam.
Ohh. Ness. Tak mi przykro. Ja nie chciałam Cię urazić. - próbowałam ją przeprosić.
Nie masz za co przepraszać. Masz racę to twoje życie, a ja nie powinnam Ci się w nie wpierdalać. - powiedziała ze smutkiem.
Nie. Właśnie, że masz prawo mi się wpierdalać, Jesteś moją siostrą. Nikt nie ma do tego takiego prawa jak Ty. Jasne?! - krzyknęłam.
Ona nic nie powiedziała tylko podeszła do mnie i się mocno przytuliłyśmy jak za dawnych dobrych czasów.
Pamiętaj zawsze cię będę kochać siostrzyczko. - powiedziała.
Ja ciebie też. - odpowiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
W tym samym momencie do sali wpadł Krystian.


***************************************************************
Mam nadzieję, że się spodoba. Proszę komentujcie i polecajcie dalej.

Śliczna co nie?! Chciałabym mieć w przyszłości taką córkę.

Rozdział 21 - To jest nie możliwe!!

Hej kochanie. Tak się o Ciebie martwiłam. Co ci się stało? - dopytywała się. Nie mogłam nic powiedzieć, bo czułam na sobie gniew Sławka. Czułam jak mnie nienawidzi, ale za co? - pytałam sama siebie.
Daria muszę ci coś powiedzieć. - powiedziałam. Spojrzała się na mnie.
Okej, ale co? - spytała. Krystian wiedział o co chodzi. A Sławek spojrzał się na mnie podejrzanie.
W cztery oczy. - powiedziałam i spojrzałam się na Krystiana.
Chodź Sławek wyjdziemy. - powiedział Krystian.
Tylko stójcie za drzwiami. Nie odchodźcie nigdzie. - powiedziałam i gdy Krystian wstawał pocałował mnie w czoło. Kocham Cię. - powiedział i wyszli z sali.
Naprawdę jesteście dobraną parą. - powiedziała siadając obok mnie na łóżku.
A Kamil wrócił do domu?. - zapytałam. - Nie, żebym się o niego martwiła, ale to w końcu twój brat.
Nie. Dzwoni do nas 3 razy dziennie, ale i tak martwimy się o niego. - powiedziała.
Na pewno wszystko będzie dobrze.
To co mi chcesz powiedzieć? - zapytała.
Nie wiem jak mam to ująć.. - nie wiedziałam jak mam jej to powiedzieć. Bałam się, że mnie wyśmieje czy coś, ale to w końcu moja bff.
No dobra. Ness, posłuchaj. Będę matką, tylko mam prośbę nie mów nikomu. Obiecaj mi to. - powiedziałam spuszczając głowę w dół.
Okej, obiecuje, ale to świetnie. - powiedziała i szybko mnie przytuliła.
Nie. Wcale nie! - krzyknęłam i odepchnęłam ją od siebie.
Chce je usunąć. - powiedziałam. Widziałam jej minę, minę nienawiści.
Co?! CO Ty wg wygadujesz? Chyba zgłupiałaś myśląc, że ci na to pozwolę. Tylko spróbuj, a z naszą przyjaźnią koniec. Nie możesz tego zrobić! o ono est temu winne? - krzyczała na mnie ze łzami w oczach.
Ale to moje dziecko, mój brzuch i zrobię z nim co mi się żywnie podoba. Nawet jeżeli będę chciała e usuną. Jasne?! To nie twoja sprawa. - krzyknęłam. Ona podniosła torebkę i wybiegła z sali.
Zostałam sama. Pewnie teraz wyżala się chłopakom.
Boże jaka ja byłam głupia, że jej o tym powiedziałam. Mogłam usunąć ciążę nikomu nic o tym nie mówiąc.
Boże! - krzyknęłam. Tylko, żeby nic nie powiedziała Krystianowi. Przecież on mnie znienawidzi.
Kochanie! - krzyknął wbiegając do sali. - Co się stało? Czemu krzyczałaś. I czemu Daria wybiegła z sali z płaczem? - dopytywał się.
Tylko te pytania i pytania. Boże! Dajcie mi chociaż przez chwilę spokój. - krzyknęłam.
Nic nie powiedział chciał do mnie podejść i mnie przytulić.
Wynoś się! - krzyknęłam.
Ale.. - chciał coś powiedzieć.
Wynoś się! - krzyknęłam, a on wyszedł z sali.
Po chwili zasnęłam.

************************************************
Mam nadzieję, że ten badziew się komuś podoba.


piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 20 - Nie wierzę w to co widzę.

Patrzyłam na ten test z wielkimi oczami. Łzy same mi leciały. Do łazienki wszedł Krystian.
Kochanie co jest? Czemu płaczesz? - pytał nerwowo. - Czy my.. czy będziemy rodzicami? - zapytał.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Cały czas przed oczami miałam test. Wynik.
Jestem matką. - pomyślałam. (żebyście nie pomyśleli, że nie umiem pisać i tylko wszystko ściągam od Darii. Tak może i pomysł jest od Darii, ale moja historia z dzieckiem potoczy się inaczej. Nie będzie tak kolorowo jak u Darii :D :D, więc proszę weźcie to pod uwagę.).
Z tego wszystkiego usiadłam na podłodze. test wypadł mi z ręki, a Krystian szybko go złapał.
Zobaczył wynik.
Kochanie. Roksi. Ja.. ja. Nie wiem co mam powiedzieć. - jąkał się.
Przecież ja nie nadaję się na matkę. - powiedziałam. Szybko wstałam i wybiegłam z łazienki.
Co ja mam teraz zrobić? - myślałam nerwowo.
Założyłam kurtkę. Chciałam już wybiec z domu, ale ktoś złapał mnie za rękę.
Roksi. Gdzie idziesz? - to był Sławek.
O co ci chodzi puść mnie! - krzyknęłam, ale on zacisnął dłoń jeszcze mocniej.
Ała. Boli. Sławek puść mnie. - niech on mnie do cholery puści. - krzyczałam sobie w myślach.
Pomocy! - krzyczałam.
Zamknij się suko. - powiedziała przygwożdżając mnie do ściany.
nie rozumiesz, że jeżeli cokolwiek komuś powiesz, że to ja to nie skończy się to dobrze. - o mój Boże. Co ja mam teraz zrobić.
Dobrze. Nikomu nie powiem, ale puść mnie, bo ja jestem... - no i nie zdążyłam dokończyć straciłam przytomność. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.

                                                   *Szpital - znowu -.-*

Obudziłam się w szpitalnym łóżku(znowu). Koło łóżka spał w fotelu Krystian.
Nie chciałam go budzić, więc wstałam, ale strasznie zabolało mnie w brzuchu. Musiałam się podeprzeć, żeby nie upaść.
Krsytain się obudził i szybko podszedł do mnie. Pomógł mi położyć się z powrotem do łóżka.
Co jest czemu znowu jestem w szpitalu? - pytałam.
Znalazłem Cię jak leżałaś koło drzwi. Byłaś nie przytomna więc szybko Cię zawiozłem do szpitala. - powiedział.
Dziękuje. - powiedziałam o pocałowałam go w policzek. - Kiedy wychodzę?
Lekarze chcą Cię jeszcze przytrzymać na obserwacji, więc może jakiś tydzień. - powiedział.
Co tydzień? - krzyknęłam - A kto zajmie się Hope. A tak wgl to gdzie ona jest? - krzyknęłam.
Spokojnie. Nie możesz się denerwować. Jest z nią twoja kuzynka. Laura. - powiedział.
Laura, a co ona tu robi? - spytałam. Nie, że nie cieszę się, że przyjechała, ale rzadko się widujemy.
Przyjechała do ciebie na ferie, ale Ty trafiłaś do szpitala. - powiedział.
"Puk, puk, puk".
Możemy wejść? - spytała się Ness.
Okej. powiedziałam. Do sali weszła razem ze Sławkiem. Na jego widok ścisnęłam rękę Krystiana.

***********************************************************
Jak ktoś wo gule to czyta to proszę o kometnowanie.
I w końcu okrągły rozdział Jupii. :D :D
A ten teledysk dla moich mordeek.. :D :D
Wy wiecie o co chodzi hehe :D :D...

Rozdział 19 - Co ja mam zrobić.

Jechaliśmy jakąś godzinkę. I odziwo to nie mi się zrobiło nie dobrze tylko Darii. Może od tego całego mojego wymiotowania jej zrobiło się nie dobrze. Może w końcu przestanę wymiotować. może... - nie zdążyłam dokończyć, bo musiałam pobiec do łazienki.
Czemu? - pytałam sama siebie. To nie możliwe, żebym była w ciąży. To by była katastrofa, ale z drugiej strony od zawsze kochałam dzieci, ale nie byłam jeszcze gotowa, żeby być matką.   Chciałam, żeby ten test mieć już za sobą.
Po jakichś 45 minutach zatrzymaliśmy się przy aptece. Do apteki weszłam razem z Krystianem.

Dzień dobry. - powiedziałam.
Dzień dobry. - odpowiedziała młoda kobieta przy recepcji. - Czym mogę służyć? - spytała.
Zawahałam się na chwilę i spojrzałam na Krystiana. On tylko pokiwał głową.
Poproszę test ciążowy. - powiedziałam. Recepcjonistka nic nie powiedziała tylko dziwnie spojrzała się na mnie i na Krystiana.
Wstała i podeszła do szafki stojącej za nią. Podniosła różowe pudełko (pomysł Darii http://what-do-you-know.blogspot.com/ ).
Proszę. Coś jeszcze? - spytała podając mi je.

Tak. Mogę prosić jakieś witaminy(lepiej zawsze się ubezpieczyć). - powiedziałam recepcjonistka podała mi witaminy.
Ile płacę? - spytałam

25zł. - powiedziała. Dałam jej pieniądze. A test i witaminy schowałam do kieszeni kurtki.
Poczekajcie na mnie. - powiedział Krystian.
Ale co chcesz kupić? - spytałam.
Nic nie powiedział, więc wyszłam z apteki i ustałam po ścianą czekając na niego.  Gdy wyszedł wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę.
 Po 30 minutach jazdy znowu zrobiło mi się nie dobrze.
Zatrzymaliśmy się przy jakimś parku. Szybko wybiegłam z auta i zaczęłam wymiotować.
Nie wiedziałam co mi jest. Miałam tylko nadzieję, że nie jestem w ciąży.
Przez całe 3 godziny jazdy stawaliśmy  co pół godziny, żebym mogła zwymiotować.
                         

                           *W końcu w domu*    


Krystian. Idę do łazienki. Wnieś nasze bagaże do domu. - powiedziałam. On wiedział o co chodzi więc tylko pokiwał głową. Szybko otworzyłam drzwi i pobiegłam do łazienki.

Test, dziecko, test, dziecko. - tylko te dwa słowa cały czas krążyły mi po głowie.
Zrobiłam co trzeba i czekałam na wyniki. To było najdłuższe 20 minut w moim  życiu.
Zostało 5 minut, a ja nie wytrzymywałam nerwowo. W końcu minęło te nużących 5 minut.
1 kreska nie jestem w ciąży, 2 będę mamą.

---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się spodoba. Za nie długo w końcu 20 rozdział. Dziękuje, że jesteście.




czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 18 - "Kiedy wszyscy już w ciebie zwątpili, pokaż, że się mylili"

Była 12:00. Trzeba było wyruszać w drogę, ale po tym wszystkim nie miałam jakoś do tego głowy.
Poszłam do pokoju po walizkę, która była spakowana od dnia kiedy wylądowałam w szpitalu.
Cholera! - powiedziałam. - Znowu te pieprzone bóle głowy.
Cały czas miałam w głowie te dwa słowa: "zemszczę się".
O co mu do cholery chodzi? - pytałam sama siebie.
Roksi? - zapytał ktoś wchodząc do pokoju.
Tak? - to był Krystian trzymał w jednej ręce swoją walizkę, a w drugiej smycz Hope.
Jedziemy. Gotowa? - spytał.
Tak. - powiedziałam. Podszedł do mnie dał mi smycz Hope i zabrał moją walizkę.
Idziesz? - zapytał.
Tak, tak. Poczekajcie na mnie na dole. Zaraz przyjdę.
Gdy Krystian zszedł na dół. Ktoś zapukał w okno(co było dziwne pokój był na piętrze).
Otworzyłam okno, a za nim był Kamil.
Czego tu szukasz? - zapytałam zdenerwowana, jednak szeptałam, żeby na dole mnie nie usłyszeli przez przypadek.
Nie rozumiesz, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Na sam twój widok robi mi się nie dobrze. - powiedziałam. Chciałam zamknąć okno i odejść, ale on mi nie pozwolił.
Posłuchaj. Wiem, że Cię zraniłem, ale.. - nie dałam mu dokończyć, bo parsknęłam cynicznym śmiechem.
Wiem coś o Sławku. - powiedział.
Wiesz co? Mało mnie interesuje co ty wiesz. Ty tylko wiesz jak zagonić pannę do łóżka. Boże jaka ja byłam naiwna chodząc z Tobą.
Kochanie idziesz? - krzyczał z dołu Krystian.
Tak skarbie już idę. - odkrzyknęłam do niego.
Widzę, że znalazłaś sobie pocieszyciela. - powiedział Kamil.
Tak i jego naprawdę kocham, a nie tak jak Ciebie. Tak naprawdę to Julka pomogła mi zobaczyć jakim jesteś dupkiem i gnojkiem. Nara! - krzyknęłam i zatrzasnęłam okno w taki sposób, że Kamil chyba spadł na ziemie. Akurat do pokoju wszedł Krystian.
Idziesz? I czemu krzyczałaś? - spytał podchodząc do mnie i łapiąc mnie za rękę.
Nie krzyczałam. Chodźmy już. - powiedziałam i pociągnęłam go na dół.

                                                         "W drodze."
Jechaliśmy już jakieś 45 minut. Zrobiło mi się słabo i nie dobrze. Przesiadłam się na pierwsze miejsce obok Nicolasa.
Możesz się zatrzymać? - zapytałam. - Jest mi nie dobrze.
Okej. Tu zaraz jest stacja. - powiedział. Jakieś 5 minut później dojechaliśmy na stacje, a a jak poparzona wybiegłam z auta i pobiegłam do łazienki.
Zaczęłam wymiotować. Przybiegł za mną Krystian (Niewiarygodne jak on mnie kocha. Wszedł nawet za mną do damskiej toalety.)
Wyjdź! - krzyknęła. - Nie chcę, żebyś mnie taką oglądał. - powiedziałam i znowu zaczęłam wymiotować.
On nic nie powiedział tylko trzymał mi włosy. Gdy skończyłam wymiotować wypłukałam usta, a Krystian poszedł kupić mi gumy truskawkowe (mniam :D).
Ej Roksana. Ty jesteś pewna czy Ty.. - chciał się o coś zapytać, ale ja chyba wiedziałam o co mu chodzi.
Czy jestem w ciąży? O to Ci chodzi? - nic nie powiedział tylko pokiwał głową. - Właśnie o to chodzi, że nie jestem pewna.  Poproszę Nicolasa, żeby zatrzymał się przy aptece, a ja kupie test ciążowy.
Dobrze. - powiedział Krystian. Podszedł złapał mnie za rękę.
Pamiętaj na mnie zawsze możesz liczyć. Zawsze - po tych słowach zrobiło mi się jakoś lżej. Wiedziałam, że mam na kogo liczyć i, że mogę się komuś wygadać.
Wsiedliśmy do busa. Powiedziałam Nicolasowi, żeby zatrzymał się przy aptece, a on kiwnął tylko głową.

***************************************************************
Mam nadzieję, że się podoba zapraszam do komentowania. Dziękuje, że jesteście.
Dedykuje ten wpis mojej sis Darii.