Obudziłam się wcześnie rano. Łóżko było strasznie twarde, a raczej takie się zdawało.
Dobrze, że dziś miałam już wyjść ze szpitala, ale przerażało mnie to, że zostałam sama. Mama nie żyła, Krystian mnie zostawił, moje dziecko niestety umarło :((. Co ja teraz zrobię ?
Ktoś wszedł do sali, przerywając moje rozmyślenia.
- Hej kochanie. Wszystko wiem. Tak mi przykro. - powiedziała Ness
- Dzięki, że przyszłaś, dziś już wychodzę. Pomożesz mi ? - zapytałam ze łzami w oczach.
- Oczywiście skarbie. - powiedziała - A o której wychodzisz ?
- A która jest ?
- 10:30.
- No, to mam jeszcze 30 minut. - powiedziałam
- Gdzie masz torbę ? - zapytała Ness, rozglądając się po pokoju
- Pod łóżkiem. - powiedziałam i poszłam do łazienki, żeby trochę się ogarnąć.
Moje odbicie, przeraziło mnie. Miałam podkrążone oczy, sine usta i zaczerwienione oczy.
- Bleee. - powiedziałam sama do siebie
- Gdzie masz kosmetyczkę ? - krzyknęła Ness
- W szafce. - powiedziałam i przetarłam twarz zimną wodą. Związałam włosy i wyszłam z łazienki.
- Trzymaj. - powiedziała Ness i rzuciła mi ciuchy do ubrania. Wskoczyłam szybko w jasne jeansy i białą bokserkę z flagą UK, a na to siwy sweterek. Ness wzięła torbę i wyszłyśmy ze sali. Wypisałam się w recepcji i pojechałyśmy do mojego domu. Przed drzwiami Ness powiedziała, że musi iść do domu. Pożegnałam się z nią i weszłam do domu, zatrzaskując za sobą drzwi. W domu było cicho i dość zimno. Poszłam więc napalić w piecu i wróciłam do salonu. Na sofie siedział Kamil. Stanęłam jak wryta i patrzyłam na niego z niedowierzaniem
- Co ty tu robisz ?! - wrzasnęłam
- Chciałem z tobą porozmawiać. - powiedział
- Skąd miałeś klucze do mojego domu ?! - wrzasnęłam wkurzona
- Przecież mi je dałaś. - odpowiedział
- Nie przypominam sobie. - powiedziałam - Tak w ogóle jak ci się układa z Julką ?! - zapytałam z pogardą
- Przestań ! - krzyknął - Musisz mi przypominać, że przez to cię straciłem ?!
- Teraz o tym myślisz ?! - spytałam z chorobliwym uśmiechem - Nie myślałeś o tym kiedy pchałeś swojego kutasa do jej pizdy !
- Przestań być wulgarna ! - krzyknął na mnie
- Żałosne. - skomentowałam i zaśmiałam się
- Przecież ja cię kocham. - powiedział, wstając z kanapy i podchodząc do mnie coraz bliżej
- Odsuń się ! - ostrzegłam - Nie podchodź bliżej, bo zwymiotuję !
- Czemu czujesz do mnie taką odrazę ? - zapytał
- Nie o to chodzi. Naprawdę zwymiotuję. - powiedziałam i wybiegłam do łazienki
Zwymiotowałam krwią. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
- Co ci jest ? - zapytał Kamil
- Spieprzaj ! - krzyknęłam na niego
Nic jednak nie odpowiedział. Podszedł do mnie, uklęknął i przytrzymał mi włosy.
Byłam za bardzo zajęta wymiotowaniem, żeby go uderzyć. Jego ręka głaskała mi plecy i było przyjemnie. Odprężyłam się i przestałam wymiotować, jednak nadal było mi niedobrze.
- Możesz wstać ? - zapytał Kamil
- Raczej nie. - wydukałam i spróbowałam wstać. Jego ręce mocno mnie przytrzymały, a ja zrobiłam jeden chwiejny krok. Lekko upadłam.
- Zaniosę cię. - powiedział i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do mojego pokoju i położył mnie na łóżku.
- Dzięki. - powiedziałam i przeszedł mnie zimny dreszcz i wzdrygnęłam.
Kamil położył się obok mnie i wziął mnie w ramiona. - Dziękuję ci, że tu jesteś. Chociaż nadal cię nienawidzę, bardzo się cieszę, że mnie wspierasz. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się, gdy nagle do pokoju wszedł Krystian.
- No widzę, że już znalazłaś sobie pocieszenie. - powiedział i zaśmiał się perfidnie. Moje serce po tych słowach pękło na pół. Odciągnęłam się od Kamila i zaczęłam iść w stronę Krystiana.
- Roksi.... - zaczął Kamil
- Cicho ! - powiedziałam i podeszłam do Krystiana, który mierzył mnie wzrokiem.
- Nie podchodź bliżej dziwko. - powiedział Krystian
- Ty chamie ! - krzyknęłam i w tym samym czasie zdzieliłam go w twarz - Jak możesz tak do mnie mówić ! - byłam na na niego wściekła, strasznie piekły mnie oczy. Krystian cofnął się na korytarz. - Masz jeszcze czelność wyzywać mnie od dziwek ?! Obwiniałeś mnie nawet o śmierć naszego dziecka ! Może o miłość do ciebie, też mnie będziesz obwiniał ?! Ty masz matkę i ojca ! Ja już niestety nie ! Jesteś śmieciem ! Nie mam na ciebie już siły ! Myślałam, że będziemy razem, a ty tak po prostu mnie zostawiłeś ! - byłam coraz bardziej wściekła i coraz bardziej piekły mnie oczy i gardło od krzyków - Mam cię dosyć ! Jesteś jak wrzut na dupie ! - krzyczałam na niego bez opamiętania, nagle zakręciło mi się w głowie. Przytrzymałam się łóżka, żeby nie upaść. Zemdlałam.
sobota, 9 lutego 2013
poniedziałek, 4 lutego 2013
Rozdział 28 - Tyle problemów. Tak mało czasu.
W sali nikogo nie było, więc poszłam sprawdzić w łazience. Zobaczyłam Ness i Nicolasa całujących się.
Ej pijawki oderwijcie się od siebie i idźcie. - powiedziałam.
Ale miła. - powiedział sarkastycznie mój kuzynek.
Też was kocham, ale i tak muszę się zająć swoją sprawą. Narazie. - powiedziałam, a oni wyszli z sali.
Po jakichś 15 minutach do sali wparowała mama.
Mamo. Co ci? - zapytałam.
Nic musimy porozmawiać. - powiedziała i usiadła na brzegu łóżka.
Mamo. Posłuchaj mnie tylko się nie złość. - powiedziałam. Mamo. Jestem w ciąży. - powiedziałam. Powiedziałam to. Ale jak ona na to zareaguje.
Od kiedy? - zapytała. Chyba była wściekła.
Od... - zawahałam się na chwilę. Od 2 miesięcy. - powiedziałam i spuściłam głowę.
Nie odpowiedziała nic. Tylko wstała i wyszła trzaskając drzwiami.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Szybko sięgnęłam po telefon i napisałam do mamy sms.
"Mamo. Kocham Cię i przepraszam:(. Nie odpisała nic. Bałam się tego co będzie.
Zaczęłam płakać jak niemowlę. Zasnęłam.
Ej pijawki oderwijcie się od siebie i idźcie. - powiedziałam.
Ale miła. - powiedział sarkastycznie mój kuzynek.
Też was kocham, ale i tak muszę się zająć swoją sprawą. Narazie. - powiedziałam, a oni wyszli z sali.
Po jakichś 15 minutach do sali wparowała mama.
Mamo. Co ci? - zapytałam.
Nic musimy porozmawiać. - powiedziała i usiadła na brzegu łóżka.
Mamo. Posłuchaj mnie tylko się nie złość. - powiedziałam. Mamo. Jestem w ciąży. - powiedziałam. Powiedziałam to. Ale jak ona na to zareaguje.
Od kiedy? - zapytała. Chyba była wściekła.
Od... - zawahałam się na chwilę. Od 2 miesięcy. - powiedziałam i spuściłam głowę.
Nie odpowiedziała nic. Tylko wstała i wyszła trzaskając drzwiami.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Szybko sięgnęłam po telefon i napisałam do mamy sms.
"Mamo. Kocham Cię i przepraszam:(. Nie odpisała nic. Bałam się tego co będzie.
Zaczęłam płakać jak niemowlę. Zasnęłam.
*RANO*
Obudziła mnie policja. Nie wiedziałam o co chodzi.
Panna Roksana Weatson? - zapytał się jeden z młodszych policjantów.
Tak, a o co chodzi? - zapytałam.
Niestety. Mamy złe wieści. - powiedział.
Jakie? Co się stał? - dopytywałam się.
Pańska matka. ona nie żyje. - powiedział.
NIE! - krzyknęłam. To nie możliwe. - krzyczałam łamiącym się głosem.
Do sali wbiegł Krystian. Szybko i mocno mnie przytulił.
Cii. Kochanie. Spokojnie. - uspokajał mnie.
Spokojnie?! Spokojnie?! Ty każesz mi być spokojną. Za kogo ty się uważasz. - krzyczałam na niego.
Nagle pszeszył mnie ostry ból. Przewróciłam się na ziemię. Słyszałam czyjeś krzyki.
Obudziłam się w łóżku. Bolał mnie brzuch. Nie widziałam nigdzie Krystiana. Szybko sięgnęłam po telefon. Był tam sms od niego.
"To wszystko twoja wina. nie chcę Cię znać. Koniec z nami". Jak to wszystko moja wina. O co mu chodzi. Nie rozumiałam go.. Wziełam taki przycisk do wzywania pielęgniarki i wcisnęłam go. Do sali szybko przyszła pielęgniarka.
O co chodzi? - zapytała.
Mogę prosić dr. Johns? - zapytałam.
Tak. Za chwilę powinna tu być. - powiedziała i wyszła.
Do sali weszła lekarka.
Proszę pani co się stało? Strasznie bloi mnie brzuch? - pytałam.
Roksana. Wiem, że to dla ciebie kolejna tragiczna wiadomość, ale poroniłaś. - powiedziała.
Ale jak to? - krzyczałam ze łzami w oczach. Przepraszam może pani zostawić mnie samą? - spytałam. Lekarka pokiwała głową i wyszła. Zdenerwowana zacisnęłam pięść, a szklanka, która stała na stoliku pękła. To było dziwne pomyślałam, ale nie to mnie teraz obchodziło. Ze łzami w oczach położyłam się i zasnęłam.
************************************************************************
No to jak się podoba. Postanowiłam, że wprowadzę trochę tajemniczości.
No to jak się podoba. Postanowiłam, że wprowadzę trochę tajemniczości.
Dedyk dla Ness i anonimkaaa<3333
piątek, 1 lutego 2013
Rozdział 27 - Pełno niespodzianek.
Roks.
Otworzyłam torbę. W torbie siedziała Hope (hehe zgadłyście dziewczyny:D).
Merdała wesoło ogonkiem. Oparła mi się na piersiach i wesoło zaczęła lizać po twarzy.
Ohh. tęskniłam za tobą maleńka. - powiedziałam, a po moich zaróżowionych policzkach zaczęły spływać łzy. "PUK,PUK,PUK".
Kto tam? - spytałam.
To ja dr. Johns. Mogę wejść? - zapytała moja nowa lekarka.
Szybko schowajcie się z Hope do łazienki. - powiedziałam i podałam pieska Ness.
Ness pobiegła do łzienki.
Proszę. - powiedziałam.
Do sali weszła dr. Johns.
Witaj Roksi. Zabierzemy cię na badania USG. - powiedziała to wpuszczając pielęgniarkę z wózkiem do sali.
Dobrze. - powiedziałam. A ty poczekaj na Ness i pójdźcie razem do domu.
Proszę pani. Mam pytanie. - powiedziałam.
Tak? - zapytała.
Czy możemy poczekać na mojego chłopaka. On jest ojcem dziecka. - zapytałam.
Tak, a kiedy przyjdzie? - spytała.
Zaraz powinien tu być. - powiedziałam i w tej chwili do sali wsedł Krystian.
Hej kochanie. - powiedział i ucałował mnie w czoło.
Hej. - powiedziałam. Jedziemy na badania USG. Idziesz z nami? - zapytałam.
Jasne. - powiedział uradowany.
Podczas badań pani dr. nałożyła jakiś żel na takie coś czym się robi USG(nie wiem jak to się nazywa). Zaczęła jeździć tym po moim brzuchu. Zimne to było i cicho zachichotałam, bo mnie łasokatło.
Chcecie zobaczyć swoje dziecko? - zapytała pani doktór po chwili.
Spojrzałam na Krystiana. On pokiwał głową.
Tak. Oczywiście, że chcemy. - powiedziałam.
Pani dr. odkręciła monitor w naszą strone i wtedy zobaczyliśmy nasze dziecko.
Kiedy będziemy mogli się dowiedzieć czy to chłopiec czy dziewczynka? - zapytał Krystian.
Za nie długo. Za jakieś 2, 3 tygodnie. - powiedziała i uśmiechnęła się do niego.
Wydrukować zdjęcia. - spytała.
Tak. - odpowiedziałam. Po policzkach ciekły mi łzy.
Ness.
Podczas gdy Roks wychodziła na badaniach ja siedziałam w łazience i robiłam wszystko tylko, żeby Hope nie zaszczekała. Nagle i gwałtownie drzwi do łazienki się roztworzyły.
Kontrola. Co tu się dzieje. - ktoś wszedł do łazienki. Przestraszyłam się nie na żarty.
Żartowałem to ja Nicolas. - powiedział.
Przestraszyłam się. Nie rozumiesz, że będziemy milei problemy jak na nakryją? - krzyczałam na niego, ale po cichu.
przepraszam. - powiedział i przybliżył się do mnie. Złapał mnie za rękę i podniósł.
Daria. Dalej nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie. Chcesz być moją dziewczyną? - zapytał. Nogi się podemną ugięły.
Tak. - powiedziałam i pogrążyliśmy się w pocałunku.
Otworzyłam torbę. W torbie siedziała Hope (hehe zgadłyście dziewczyny:D).
Merdała wesoło ogonkiem. Oparła mi się na piersiach i wesoło zaczęła lizać po twarzy.
Ohh. tęskniłam za tobą maleńka. - powiedziałam, a po moich zaróżowionych policzkach zaczęły spływać łzy. "PUK,PUK,PUK".
Kto tam? - spytałam.
To ja dr. Johns. Mogę wejść? - zapytała moja nowa lekarka.
Szybko schowajcie się z Hope do łazienki. - powiedziałam i podałam pieska Ness.
Ness pobiegła do łzienki.
Proszę. - powiedziałam.
Do sali weszła dr. Johns.
Witaj Roksi. Zabierzemy cię na badania USG. - powiedziała to wpuszczając pielęgniarkę z wózkiem do sali.
Dobrze. - powiedziałam. A ty poczekaj na Ness i pójdźcie razem do domu.
Proszę pani. Mam pytanie. - powiedziałam.
Tak? - zapytała.
Czy możemy poczekać na mojego chłopaka. On jest ojcem dziecka. - zapytałam.
Tak, a kiedy przyjdzie? - spytała.
Zaraz powinien tu być. - powiedziałam i w tej chwili do sali wsedł Krystian.
Hej kochanie. - powiedział i ucałował mnie w czoło.
Hej. - powiedziałam. Jedziemy na badania USG. Idziesz z nami? - zapytałam.
Jasne. - powiedział uradowany.
Podczas badań pani dr. nałożyła jakiś żel na takie coś czym się robi USG(nie wiem jak to się nazywa). Zaczęła jeździć tym po moim brzuchu. Zimne to było i cicho zachichotałam, bo mnie łasokatło.
Chcecie zobaczyć swoje dziecko? - zapytała pani doktór po chwili.
Spojrzałam na Krystiana. On pokiwał głową.
Tak. Oczywiście, że chcemy. - powiedziałam.
Pani dr. odkręciła monitor w naszą strone i wtedy zobaczyliśmy nasze dziecko.
Kiedy będziemy mogli się dowiedzieć czy to chłopiec czy dziewczynka? - zapytał Krystian.
Za nie długo. Za jakieś 2, 3 tygodnie. - powiedziała i uśmiechnęła się do niego.
Wydrukować zdjęcia. - spytała.
Tak. - odpowiedziałam. Po policzkach ciekły mi łzy.
Ness.
Podczas gdy Roks wychodziła na badaniach ja siedziałam w łazience i robiłam wszystko tylko, żeby Hope nie zaszczekała. Nagle i gwałtownie drzwi do łazienki się roztworzyły.
Kontrola. Co tu się dzieje. - ktoś wszedł do łazienki. Przestraszyłam się nie na żarty.
Żartowałem to ja Nicolas. - powiedział.
Przestraszyłam się. Nie rozumiesz, że będziemy milei problemy jak na nakryją? - krzyczałam na niego, ale po cichu.
przepraszam. - powiedział i przybliżył się do mnie. Złapał mnie za rękę i podniósł.
Daria. Dalej nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie. Chcesz być moją dziewczyną? - zapytał. Nogi się podemną ugięły.
Tak. - powiedziałam i pogrążyliśmy się w pocałunku.
czwartek, 31 stycznia 2013
Rozdział 26 - Chwile ulotne jak ulotka..
Roks.
Obudziłam się. Ness nigdzie nie było. Spojrzałam na zegarek. Było po 8. Obok telefonu leżała kartka.
Przepraszam kochanie, że cię zostawiam, ale dzisiaj Poniedziałek i trzeba iść do szkoły. Wpadnę tak po 14:00, wtedy pogadamy. Mam dla ciebie niespodziankę, ale to jak wrócę. Krystianem się nie przejmuj przed szkołą wpadnę do niego i wyprawię razem ze sobą do szkoły. Kocham cię i już tęsknie.
P.S.: Powiedziałam pielęgniarce, żeby na śniadanie podała ci jajecznicę i bekon. Będzie tak około 8:30 Nie ma za co. kocham Cię.
Roks.
Czekałam na nią jakieś pół godziny. Nie wiedziałam co się z nią dzieje. martwiłam się o nią.
Co to za niespodzianka? - spytałam.
Oj cicho bądź. Nicolas zamknij drzwi. - chłopak zrobił tak jak mu kazałam.
Proszę. - powiedziała i wręczyła mi torbę.
Co to? - zapytałam.
Cicho. Nic nie mów tylko otwieraj. - powiedziała.
Otworzyłam torbę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie. Co w niej będzie. To już w następnym rozdziale.
W komentarzach piszcie co wam się nie podoba i wg itp. itd. krytykę przyjmę i nie będę marudzić.
Dziękuje, że jesteście.
Dedyk dla Ness<333 Ty seksikuuu<3333
I mojej najlepszej komentatorce i czytelniczce Ninie:D:D Dziękuje Ci za to:):)
Obudziłam się. Ness nigdzie nie było. Spojrzałam na zegarek. Było po 8. Obok telefonu leżała kartka.
Przepraszam kochanie, że cię zostawiam, ale dzisiaj Poniedziałek i trzeba iść do szkoły. Wpadnę tak po 14:00, wtedy pogadamy. Mam dla ciebie niespodziankę, ale to jak wrócę. Krystianem się nie przejmuj przed szkołą wpadnę do niego i wyprawię razem ze sobą do szkoły. Kocham cię i już tęsknie.
P.S.: Powiedziałam pielęgniarce, żeby na śniadanie podała ci jajecznicę i bekon. Będzie tak około 8:30 Nie ma za co. kocham Cię.
Ness;* ;* <3
Po przeczytanym liściku uspokoiłam się i czekałam na śniadanie. Wstałam i poszłam do łazienki.
O Boże! - krzyknęłam w myślach. Kto się teraz zajmuje Hope.
Spojrzałam na zegarek była 8:15. Mają przerwę. Zadzwonię do Krystiana i spytam się co z moim skarbem.
Hej misiu. - powiedziałam gdy Krystian odebrał telefon.
No hej kotek. Co tam? - spytał.
Kto się zajmuje Hope? - zapytałam.
Moja mama więc się nie martw. Muszę już kończyć mamy w-f i zbierają nas do szatni. Papa skarbie. Kocham Cię. - powiedział i cmoknął w powietrze.
Ja ciebie też kocham. - powiedziałam, cmoknęłam w powietrze i rozłączyłam się.
Tak jak napisała Ness pielęgniarka przyszła ze śniadaniem o w pół do 9.
Podziękowałam, usiadłam i zaczęłam jeść. Nagle zadzwonił telefon.
Hej. - powiedziałam.
No hej córeczko. jak się czujesz. - spytała moja mama.
Mamo. Musimy poważnie porozmawiać. Kiedy wracasz? - spytałam. W końcu muszę jej powiedzieć o całej prawdzie.
Dziś wieczorem, a co? - zapytała z zaciekawieniem.
Mamo. Leże w szpitalu. - powiedziałam.
Że niby gdzie ty leżysz? - wykrzyczała do telefonu.
W szpitalu. Mamo nie krzycz to nic poważnego. Po prostu wpadnij jutro po 14, a wszystko Ci opowiem. - powiedziałam.
Okej. - powiedziała oddychając z ulgą. Ale jak będę to wszystko mi wyjaśnisz. A jak tam Kamil? - zapytała.
No właśnie. Mamo nie jestem z Kamilem, ale więcej ci nic nie powiem. pa kocham Cię. - powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Położyłam się na łóżku odkładając talerze i zaczęłam myśleć.
Po jutrze wychodzę, ale i tak muszę porozmawiać z lekarzem prowadzącym moją ciążę.
Nacisnęłam przycisk, żeby wezwać pielęgniarkę, a ona po chwili się zjawiła.
Czy coś się stało? - zapytała.
Nie. Nic się nie stało, ale czy mogę porozmawiać z lekarzem prowadzącym moją ciążę? - spytałam.
Ależ oczywiście już po niego idę. - powiedziała i wyszła z sali.
Ness.
Lekcje mijały strasznie wolno. Jeszcze 2 godziny i będę mogła iść do Roksi z jej niespodzianką. Ale będzie miała ubaw. Ale muszę skombinować jak to przynieść do jej sali, żeby nikt się nie skapnął.
Myślałam o tym przez resztę dnia szkolnego. Gdy było po lekcjach szybko pobiegłam do swojego domu, przebrałam się i poszłam na strych po jakąś większą torbę.
Gdy znalazłam torbę odpowiedniej wielkości pobiegłam do domu Roks, żeby zabrać jej niespodziankę. W drodze do jej domu zadzwonił do mnie telefon.
Halo? - powiedziałam pytająco odbierając telefon.
Hej Ness. Co robisz? Masz czas musimy pogadać? - to był Nicolas.
Okej, ale nie teraz. W tej chwili jadę do Roks do szpitala. Ty też mógł byś do niej przyjechać w końcu to twoja kuzynka. - powiedziałam.
Okej, a gdzie jesteś? To byś może zabrała mnie po drodze. - jestem koło sklepu ......... (Nazwa zastrzeżona). - powiedziałam.
Okej ja własnie wychodzę z tego sklepu. - powiedział.
Widzę cię. Już po ciebie skręcam. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Hej słuchaj. Wpadnę jeszcze do sklepu i kupię jej coś ok? - spytał Nicolas gdy otworzyłam szybę.
Okej. Ja skoczę po kawę, ale mało kofeinową. Pewnie brakuje jej tego smaku. - powiedziałam. Nicolas poszedł do sklepu. Ja pojechałam po kawę. gdy wróciłam Nicolas stał z wielkimi pakunkami.
Po co ci tyle tego? - zapytałam gdy on wkładał je do tyłu do samochodu.
To prezenty. Jedziemy. - spytał, a raczej stwierdził.
Gdy dojechaliśmy już na miejsce Nicolas wziął swoje pakunki, a ja swoją torbę. Bez problemów weszliśmy do sali gdzie leży Roskana. Leżała w sali nr 14, czyli na górze.
Gdz wesyliđmz do sali Roks pryzwitaa nas bardyo mio.
Co to za niespodzianka? - spytała.
Roks.
Czekałam na nią jakieś pół godziny. Nie wiedziałam co się z nią dzieje. martwiłam się o nią.
Co to za niespodzianka? - spytałam.
Oj cicho bądź. Nicolas zamknij drzwi. - chłopak zrobił tak jak mu kazałam.
Proszę. - powiedziała i wręczyła mi torbę.
Co to? - zapytałam.
Cicho. Nic nie mów tylko otwieraj. - powiedziała.
Otworzyłam torbę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie. Co w niej będzie. To już w następnym rozdziale.
W komentarzach piszcie co wam się nie podoba i wg itp. itd. krytykę przyjmę i nie będę marudzić.
Dziękuje, że jesteście.
Dedyk dla Ness<333 Ty seksikuuu<3333
I mojej najlepszej komentatorce i czytelniczce Ninie:D:D Dziękuje Ci za to:):)
środa, 30 stycznia 2013
Rozdział 25 - Nowe perspektywy i nadzieję.
Ness.
No okej już się uspokajałam. - powiedziała i usiadła po turecku na łóżku Dax.
Nie wiem od czego mam zacząć? - powiedziałam.
Może od początku. - pośpieszyła mnie.
No ok. Słuchaj, pamiętasz Nicolasa? - spytałam.
Co za głupie pytanie. jak mogę nie pamiętać. Heloł to mój kuzyn. - zaśmiała się.
No okej. bez żartów. No, bo on spytał się mnie o chodzenie. - gdy to powiedziałam Dax wybuchła śmiechem. Ze wstydy się zarumieniłam i spuściłam głowę w dół. Ona podniosła moją głowę.
Ej przepraszam, że się śmiałam, ale powiedziałaś to tak powaznie, że aż się przestraszyłam. - powiedziała i ucałowała mnie w policzek. O co chodzi? Zgodziłaś się czy nie? - pytała.
Nie odpowiedziałam mu nic. - powiedziałam.
Dlaczego? - spytała krzycząc.
Bo nie wiem czy to na miejscu. Nie dawno co byłam ze Sławkiem, a on popełnił samobójstwo. - po tych słowach Dax posmutniała.
Przepraszam. Zapomniałam, że dopiero co zmarła twoja babcia. - powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
Krystian.
Hej stary. Nie wiesz co z Ness? - dopytywał się mnie Nicolas wchodząc do mojego domu.
Wiem jest u Dax w szpitalu. Martwię sie o nią. - powiedziałem spuszczając głowę w dół.
Ej stary będzie dobrze. - powiedział klepiąc mnie po ramieniu.
Mam nadzieję. - powiedziałem. Chcesz może coś do picia? - zapytałem z grzeczności. W tej samej chwili do salonu wbiegła Hope.
O widzę, że zabrałeś ją do siebie. - powiedział po czym wziął ją na ręcę i usiadł na sofie.
A co miałem z nią zrobić. Muszę ją jeszcze wykąpać. - powiedziałem.
To może ja to zrobie, a Ty idź zrób kawę. - powiedział wstając z Hope z sofy.
A może coś mocniejszego? - spytałem. On nic nie powiedział tylko pokiwał głową. Wskazałem mu łazienkę i poszłam po pwio do lodówki. Gdy Nicolas wrócił z Hope do salonu i puścił ja na ziemię ta szybko pobiegła do kuchni. Aha pewnie jest głodna. - powiedziałem i poszedłem wsypać jej karmy. Gdy wróciłem Nicolas otworzył piwo i mi je podał.
Roks.
Bardzo posmutniałam gdy przypomniało mi się o babci.
Może ja już pójdę? - spytała się Ness.
Nie zostań. Przepraszam.. - powiedziałam.
Nie masz za co przepraszać. To moja wina. - powiedziała i spuściła głowę. Nic nie powiedziałam tylko pocałowałam ją w policzek. Ziewnęłam.
Pora spać. - powiedziała i położyła się obok mnie na łóżku . - Potrzebne jest to tobie i dziecku. Ciocia się wami zajmie. - powiedziała, a ja się zaśmiałam.
****************************************
No mam nadzieję, że się spodoba. Długo się męczyłam, żeby wymyślić jakąś akcję i już mam, ale to w następnym rozdziale..<333
Dedyk dla Ness.
Kocham Cię skarbie<333
No okej już się uspokajałam. - powiedziała i usiadła po turecku na łóżku Dax.
Nie wiem od czego mam zacząć? - powiedziałam.
Może od początku. - pośpieszyła mnie.
No ok. Słuchaj, pamiętasz Nicolasa? - spytałam.
Co za głupie pytanie. jak mogę nie pamiętać. Heloł to mój kuzyn. - zaśmiała się.
No okej. bez żartów. No, bo on spytał się mnie o chodzenie. - gdy to powiedziałam Dax wybuchła śmiechem. Ze wstydy się zarumieniłam i spuściłam głowę w dół. Ona podniosła moją głowę.
Ej przepraszam, że się śmiałam, ale powiedziałaś to tak powaznie, że aż się przestraszyłam. - powiedziała i ucałowała mnie w policzek. O co chodzi? Zgodziłaś się czy nie? - pytała.
Nie odpowiedziałam mu nic. - powiedziałam.
Dlaczego? - spytała krzycząc.
Bo nie wiem czy to na miejscu. Nie dawno co byłam ze Sławkiem, a on popełnił samobójstwo. - po tych słowach Dax posmutniała.
Przepraszam. Zapomniałam, że dopiero co zmarła twoja babcia. - powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
Krystian.
Hej stary. Nie wiesz co z Ness? - dopytywał się mnie Nicolas wchodząc do mojego domu.
Wiem jest u Dax w szpitalu. Martwię sie o nią. - powiedziałem spuszczając głowę w dół.
Ej stary będzie dobrze. - powiedział klepiąc mnie po ramieniu.
Mam nadzieję. - powiedziałem. Chcesz może coś do picia? - zapytałem z grzeczności. W tej samej chwili do salonu wbiegła Hope.
O widzę, że zabrałeś ją do siebie. - powiedział po czym wziął ją na ręcę i usiadł na sofie.
A co miałem z nią zrobić. Muszę ją jeszcze wykąpać. - powiedziałem.
To może ja to zrobie, a Ty idź zrób kawę. - powiedział wstając z Hope z sofy.
A może coś mocniejszego? - spytałem. On nic nie powiedział tylko pokiwał głową. Wskazałem mu łazienkę i poszłam po pwio do lodówki. Gdy Nicolas wrócił z Hope do salonu i puścił ja na ziemię ta szybko pobiegła do kuchni. Aha pewnie jest głodna. - powiedziałem i poszedłem wsypać jej karmy. Gdy wróciłem Nicolas otworzył piwo i mi je podał.
Roks.
Bardzo posmutniałam gdy przypomniało mi się o babci.
Może ja już pójdę? - spytała się Ness.
Nie zostań. Przepraszam.. - powiedziałam.
Nie masz za co przepraszać. To moja wina. - powiedziała i spuściła głowę. Nic nie powiedziałam tylko pocałowałam ją w policzek. Ziewnęłam.
Pora spać. - powiedziała i położyła się obok mnie na łóżku . - Potrzebne jest to tobie i dziecku. Ciocia się wami zajmie. - powiedziała, a ja się zaśmiałam.
****************************************
No mam nadzieję, że się spodoba. Długo się męczyłam, żeby wymyślić jakąś akcję i już mam, ale to w następnym rozdziale..<333
Dedyk dla Ness.
Kocham Cię skarbie<333
Zmianyy!!!
Hej słuchajcie. Od dzisiaj zmieniam coś w blogu. Będzie trochę fantastyki. i Będzie to opowiadanie z perspektywy wielu bohaterów. Mam pomysł i to mam nadzieję, że dobry będą nowe wątki, nowi bohaterowie i Roksana okaże się kimś innym niż naprawdę jest. Piszcie, komentujcie i polecajcie mojego bloga. Chciałam przeprosić Ness za to co zrobię, ale polecam bloga i proszę o komentowanie: http://toskafkowo.blogspot.com/.
Dzięki, że jesteście<3333
Dzięki, że jesteście<3333
czwartek, 24 stycznia 2013
Rozdział 24 - Zmiany, zmiany, zmiany.
Rano obudził mnie telefon.
Halo mamo? - to była moja mama. Co się stało?
Córeczko...- powiedziała.
Mamo co jest? Czemu płaczesz? - spytałam. Twoja babcia. Ona nie żyje...- powiedziała wciąż płacząc. (tak dla jasności ja z moją babcią byłyśmy bardzo zżyte zwłaszcza po tym jak dowiedzieliśmy się, że mój tata nie żyje. Była to moja jedyna babcia. Babcia od strony taty zmarła na raka.) ale... Ale jak to się stało? - pytałam płacząc.
Zmarła w szpitalu. Miała zawał.- powiedziała nie ustannie płacząc. Nie wiedziałam co mam robić. Rozłączyłam się. Telefon rzuciłam na łóżko i zaczęłam ryczeć jak niemowlę. Do sali wszedł Krystian z bukietem kwiatów. Szybko położył je na stoliku widząc w jakim jestem stanie i podbiegł do mnie. Szybko i mocno się w niego wtuliłam. Nic nie mówił tylko siedział tak i mnie mocno przytulił. Siedzieliśmy tak przez 3 może więcej godzin. Nagle do sali weszła pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim.
Przepraszam, ale muszę panią zabrać na badania kontrolne. - powiedziała miła pani. Proszę. Pomogę pani tu usiąść. - powiedziała i pomogła mi usiac na wózku.
Jak długo was nie będzie? - zapytał Krystian.
Jakieś 2 godziny. W tym czasie może pan iść do domu po jakieś rzeczy, bo z tego co zauważyłam nie ma pan zamiaru się stąd ruszać. - zaśmiała się. Ja tylko siedziałam i myślałam o babci. Przypomniały mi się wszystkie dobre i złe chwilę. Nagle ockneło mnie jakieś szarpnięcie.
Do zobaczenia Roksi. - powiedział Krystian i pocałował mnie w czoło.
Po badaniach pielęgniarka zwiozła mnie do mojej sali. Byłam nieobecna. Nie chciałam o niczym myśleć.
W sali wzięłam telefon i wykręciłam numer Ness. Brakowało mi jej.
Hej Ness. Posłuchaj. - powiedziałam drżącym głosem.
Ej mała co jest? - spytała z troską.
Nic. Nie ważne. Tzn powiem ci jak przyjedziesz. - powiedziałam. Ale za nim przyjedziesz to wpadnij jeszcze do mnie do domu i przywieź mi mojego laptopa.
Okej mała będę za jakieś 15 minut. - powiedziała i się rozłączyła.
Tak jak powiedziała była 15 minut po naszej rozmowie. Dała mi lapka i usiadła obok mnie na łóżku.
No mała co ci się stało. - spytała.
Moja babcia. Ona nie żyje. - powiedziałam rozpłakując się. Przysunęła się bliżej i mnie przytuliła.
Ej nie płacz. Będę przy tobie. - mówiła do mnie kojącym głosem głaszcząc mnie po włosach.
Siedziałyśmy tak jakieś pół godziny. Potem pomyślałam, że muszę się wziąść w garść dla mojej babci, dla mojego dziecka, dla Ness i dla Krystiana. Nie mogłam mu pozwolić, żeby oglądał mnie w takim stanie. Wzięłam laptopa i weszłam na fejsa. Dawno mnie na nim nie było. Nie było tam nic ciekawego. Oprócz tego, że Krystian ma urodziny za 4 dni. Akurat wtedy wyjdę ze szpitala.
Idę do sklepiku. - powiedziała i wyszła.
Gdy Daria poszła do sklepiku po jakieś ciastka ja wtedy napisałam sms'a do Krystiana:
"Hej kochanie.
Nie musisz do mnie przyjeżdżać. Wyśpij się. Będę miała taki babski wieczór z Ness. Kocham Cię. Zajmij się Hope i sobą. Jeszcze raz kocham Cię twoja Roks.<33"
Wysłałam mu esa, wyłączyłam telefon i w tej samej chwili co odkładałam go do sali weszła Ness z mnóstwem moich ulubionych ciastek i picia. Brakowało mi takich wieczorów z nią. Plotkowałyśmy i obgadywałyśmy chłopaków. Było cudownie.
Roksi. Muszę ci coś powiedzieć. - powiedziała przerywając mój śmiech.
Tylko mi nie mów, że jesteś w ciąży. - zaśmiałam się.
Ej to jest poważne. - powiedziała po czym się uspokoiłam.
---------------------------------------------------------------------
Naprawdę też brakuje mi tych wieczorów. Ness tęsknie i pozdrowionka dla was do Płocka.
Zapraszam na jej bloga:
http://what-do-you-know.blogspot.com/
Dzięki, że jesteście;***
/Dax
Halo mamo? - to była moja mama. Co się stało?
Córeczko...- powiedziała.
Mamo co jest? Czemu płaczesz? - spytałam. Twoja babcia. Ona nie żyje...- powiedziała wciąż płacząc. (tak dla jasności ja z moją babcią byłyśmy bardzo zżyte zwłaszcza po tym jak dowiedzieliśmy się, że mój tata nie żyje. Była to moja jedyna babcia. Babcia od strony taty zmarła na raka.) ale... Ale jak to się stało? - pytałam płacząc.
Zmarła w szpitalu. Miała zawał.- powiedziała nie ustannie płacząc. Nie wiedziałam co mam robić. Rozłączyłam się. Telefon rzuciłam na łóżko i zaczęłam ryczeć jak niemowlę. Do sali wszedł Krystian z bukietem kwiatów. Szybko położył je na stoliku widząc w jakim jestem stanie i podbiegł do mnie. Szybko i mocno się w niego wtuliłam. Nic nie mówił tylko siedział tak i mnie mocno przytulił. Siedzieliśmy tak przez 3 może więcej godzin. Nagle do sali weszła pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim.
Przepraszam, ale muszę panią zabrać na badania kontrolne. - powiedziała miła pani. Proszę. Pomogę pani tu usiąść. - powiedziała i pomogła mi usiac na wózku.
Jak długo was nie będzie? - zapytał Krystian.
Jakieś 2 godziny. W tym czasie może pan iść do domu po jakieś rzeczy, bo z tego co zauważyłam nie ma pan zamiaru się stąd ruszać. - zaśmiała się. Ja tylko siedziałam i myślałam o babci. Przypomniały mi się wszystkie dobre i złe chwilę. Nagle ockneło mnie jakieś szarpnięcie.
Do zobaczenia Roksi. - powiedział Krystian i pocałował mnie w czoło.
Po badaniach pielęgniarka zwiozła mnie do mojej sali. Byłam nieobecna. Nie chciałam o niczym myśleć.
W sali wzięłam telefon i wykręciłam numer Ness. Brakowało mi jej.
Hej Ness. Posłuchaj. - powiedziałam drżącym głosem.
Ej mała co jest? - spytała z troską.
Nic. Nie ważne. Tzn powiem ci jak przyjedziesz. - powiedziałam. Ale za nim przyjedziesz to wpadnij jeszcze do mnie do domu i przywieź mi mojego laptopa.
Okej mała będę za jakieś 15 minut. - powiedziała i się rozłączyła.
Tak jak powiedziała była 15 minut po naszej rozmowie. Dała mi lapka i usiadła obok mnie na łóżku.
No mała co ci się stało. - spytała.
Moja babcia. Ona nie żyje. - powiedziałam rozpłakując się. Przysunęła się bliżej i mnie przytuliła.
Ej nie płacz. Będę przy tobie. - mówiła do mnie kojącym głosem głaszcząc mnie po włosach.
Siedziałyśmy tak jakieś pół godziny. Potem pomyślałam, że muszę się wziąść w garść dla mojej babci, dla mojego dziecka, dla Ness i dla Krystiana. Nie mogłam mu pozwolić, żeby oglądał mnie w takim stanie. Wzięłam laptopa i weszłam na fejsa. Dawno mnie na nim nie było. Nie było tam nic ciekawego. Oprócz tego, że Krystian ma urodziny za 4 dni. Akurat wtedy wyjdę ze szpitala.
Idę do sklepiku. - powiedziała i wyszła.
Gdy Daria poszła do sklepiku po jakieś ciastka ja wtedy napisałam sms'a do Krystiana:
"Hej kochanie.
Nie musisz do mnie przyjeżdżać. Wyśpij się. Będę miała taki babski wieczór z Ness. Kocham Cię. Zajmij się Hope i sobą. Jeszcze raz kocham Cię twoja Roks.<33"
Wysłałam mu esa, wyłączyłam telefon i w tej samej chwili co odkładałam go do sali weszła Ness z mnóstwem moich ulubionych ciastek i picia. Brakowało mi takich wieczorów z nią. Plotkowałyśmy i obgadywałyśmy chłopaków. Było cudownie.
Roksi. Muszę ci coś powiedzieć. - powiedziała przerywając mój śmiech.
Tylko mi nie mów, że jesteś w ciąży. - zaśmiałam się.
Ej to jest poważne. - powiedziała po czym się uspokoiłam.
---------------------------------------------------------------------
Naprawdę też brakuje mi tych wieczorów. Ness tęsknie i pozdrowionka dla was do Płocka.
Zapraszam na jej bloga:
http://what-do-you-know.blogspot.com/
Dzięki, że jesteście;***
/Dax
Subskrybuj:
Posty (Atom)