poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 53.


Trwaliśmy chwilę w czułym pocałunku. Czułam jak przepływa pomiędzy nami energia. Pierwszy raz czułam takie coś. To było coś niesamowitego. Odsunęłam usta od ust Nicolasa i poczułam oddech na swojej twarzy.
- Stało się coś ? - wyszeptał Nicolas
- Czułeś ? - zapytałam cicho
- Ty też ? - zapytał i otworzył oczy. Lekko się ode mnie odsunął - To twoja energia ?
- Myślałam, że twoja. - przyznałam zaskoczona - Nicolas, czy ty do mnie coś czujesz ?
- Jak mam ci udowodnić, że cię kocham ? - zapytał, trzymając mnie za ręce
- Pocałuj mnie ponownie, jeżeli będziemy czuli energię, to mi wystarczy. - powiedziałam. Nicolas powoli przysunął się do mnie i musnął delikatnie moje wargi. Moje komórki poczuły lekką energię. Położyłam dłoń we włosy Nicolasa i przyciągnęłam go bliżej. Nicolas zatopił usta w moich wargach i zaczął łapczywie ich pożądać. Energia przepełniła mnie po same czubki palców i pieściła skórę, co wywoływało u mnie dreszcze. Nicolas położył mi ręce na biodrach. Energia przybrała na sile i wywoływała jeszcze większe dreszcze w moim ciele. Wiedziałam, że energia bije całym wnętrzem od Nicolasa. Czułam jego uczucia, które mi przekazywał. Miłość, ciepło, troskę, przyjaźń, pragnienie. Wszystko było tak jasne i wyraźne, że zastanawiałam się jak on to robi. Energia wciąż napływała z silną mocą. Coś w głębi mnie wcale nie broniło się przed wchłonięciem jej, ale poczułam uścisk w sercu. Jakby blokadę, która nie chciała dać przedostać się tej energii do środka. Nagle ból ustąpił, a blokada pękła. Energia nabrała siły. Moje ręce zaczęły mnie piec i wiedziałam, że robi się niebezpiecznie.
- Nicolas. - powiedziałam, odsuwając się od niego
- O co chodzi skarbie ? - zapytał i znowu musnął moje wargi
- Nie, Nicolas, coś jest nie tak. - powiedziałam i spojrzałam na ręce - Cholera ! - zaklnęłam. Moje ręce płonęły niebieską poświatą.
- Co się dzieje z twoimi rękami ? - zapytał Nicolas, kiedy przyglądałam się niebezpiecznej poświacie
- Odsuń się. - powiedziałam, a żołądek podszedł mi do gardła
- Roks, co się dzieje ? - zapytał
- Wynoś się. Szybko ! - powiedziałam. Moc w rękach rosła, a powietrze przeszyło kraczenie.
Spojrzałam na okno, a moje serce zaczęło bić mocniej.
- O matko. Co to ? - zapytał Nicolas. Wybiegłam szybko z pokoju i zbiegłam na dół.
Wybiegłam na zewnątrz, a za mną wybiegła Ness.
- Co do cholery się tu dzieje Roks ? - usłyszałam
- Do środka Ness. - powiedziałam i rozglądałam się dookoła. Moje ręce nadal płonęły.
- Nie ! - wrzasnęła Ness
- Do domu do cholery ! - krzyknęłam na nią, a przede mną zlondował, wielki, czarny kruk.
- To, to...on. - powiedziała Ness
- Przeobraź się zdrajco. - powiedziałam do niego. Dobrze przecież wiedziałam, że rozumie. Ciało ptaka, zaczęło przekształcać się w ciało chłopca. Po kilku sekundach stał przede mną już normalnie wyglądający chłopak. Może poza jednym. Miał nienaturalnie duże, czarne oczy.
- Znowu się spotykamy Roksano. - powiedział z uśmiechem, wyjął z kieszeni papierosa i odpalił go
- Zapewniam cię, że to nie będzie miłe spotkanie, Krystianie. - powiedziałam
Krystian głośno się zaśmiał.
- Powstrzymasz mnie swoimi nędznymi mocami ? - zapytał, a uśmieszek nie schodził mu z twarzy
- Już byłam blisko pokonania cię. - powiedziałam i ścisnęłam dłoń w pięść
- Widać się buntujemy. - zadrwił sobie - Dobra, załatwmy to szybko. - powiedział i rzucił papierosa na ziemię, a potem przydeptał.
- Nie tak prędko. - usłyszałam głos za sobą. Spojrzałam razem z Krystianem na osobę, która to powiedziała. To była Ness. Czy ona nie wyobrażała sobie co na siebie ściąga ? Nie wiedziałam, że jest taka głupia.
- Och to ty. - powiedział Krystian i zaczął do niej podchodzić. Złapałam go za rękę.
- Gdzie do cholery ? - zapytałam. Krystian wyrwał mi rękę z uścisku i podszedł blisko Ness, łapiąc ją w uścisk.
- Co się stało z twoją buźką ? - zapytał i przejechał jej po bliznach
- Sam to powinieneś wiedzieć. - odpowiedziała i spojrzała mu w oczy
- Oj Nessi, nie bądź taka zła na mnie. Nie chciałem. - powiedział
- Och, ja też tego nie chciałam. - powiedziała. Szybko wyrwała się z jego uścisku, ustała przed nim. - Istib aich esta ! - wrzasnęła i uderzyła w klatkę piersiową Krystiana. Ten uderzył o mur od domu i ześlizgnął się ze ściany.
- Ness, chodź tu. - powiedziałam. Ness odwróciła się do mnie, a to co zobaczyłam, przeraziło mnie. Ness miała całe czarne oczy, z których wylewała się złość, która przybierała postać czarnych łez.
- Wiem, że wyglądam strasznie, ale nie zwracaj na to uwagi. - powiedziała i podeszła do mnie.
- Kim ty w ogóle jesteś ? - zapytałam zmieszana
- Wyjaśnię ci potem. - powiedziała - Musimy pokonać upadłego, a potem porozmawiamy.
Krystian stał już na nogach, a z jego prawego kącika ust wypływała krew.
- Zaczynamy. - powiedział. Wypluł krew i zwrócił się do nas.
- Ja zacznę, jeśli pozwolisz. - powiedziała Ness, z jej oczy znowu zaczęły cieknąć czarne strumienie łez.
- Proszę. - powiedziałam i dałam jej zolną rękę.
- Będzie zabawa. - powiedział Krystian
- Żebyś się nie przeliczył. - powiedziała Ness - Ishvi noen ! - krzyknęła i uderzyła wielką kulą energii w Krystiana, który upadł na ziemię. Szybko jednak się pozbierał.
- Abviam omi. - powiedział Krystian. Ness upadała na kolana i zaczęła się wyginać w dziwną, nieregularną pozę.
Chciałam do niej podejść, albo zaatakować Krystiana, ale nie mogłam się ruszyć. Coś utrudniało mi ruchy i ściskało mnie jak lasso, powoli utrudniając oddech. Moja moc rosła, ale nie mogłam jej wykorzystać.
- Zostaw ją ! - wrzasnął głos
- Uciekaj stąd Armin ! - wysyczała przez zęby Ness. Było jednak za późno. Armin ruszył w stronę Krystiana, powalając go na ziemię. Niewidzialna moc, która krępowała moje ruchy zniknęła, a ja mogłam się ruszać. Ness leżała na ziemi, ale już się zbierała, a Armin bił się z Krystianem. Wysłałam swoją energię do domu i zatrzasnęłam wszystkie drzwi.
- Roksana ! - wrzeszczał głos w środku. Jednak nie mogłam pozwolić, żeby ktoś jeszcze do nas dołączył. Żeby ktoś jeszcze mi bliższy zginą.
- Zostaw go. - powiedziała Ness i wstała z ziemi. Jej twarz wyglądała jeszcze gorzej niż wcześniej. Z ust wylewała się krew, a z oczu wylewały się wielkie, strumienie łez, które mieszały się z krwią. Miała całe brudne ubranie.
- Widzę, że zalezy ci na tym kruchym aniołku. - powiedział Krystian i podniósł za gardło Armina do góry.
- Nie ! - krzyknęła Ness i stanęła twardo na nogach
- Kocham cię Ness. - wyszeptał Armin
- Kestum etri kaso vey ! - wrzasnęła Ness, a moc wystrzeliła z jej wnętrza. Krystian upadł razem z Arminem na ziemię. Ness osunęła się na kolana.
- Z mojej strony to wszystko. - wyszeptała - Muszę trochę odpocząć. - powiedziała ze spuszczoną głową - Zabij tego palanta.
- Jasne. - powiedziałam. Moje ręce zapłonęły, a moc skierowała się na wściekłość. Podeszłam do ledwo słaniającego się Krystiana na nogach.
- I tak mnie nie pokonacie. - wydukał
- Mylisz się, już dawno cię pokonałyśmy. - powiedziałam. Skierowałam czubki palców w jego stronę, a wielka kula światła wypłynęła z potężną siłą w jego ciało.
Fala rozprzestrzeniła się po całej posesji, pozostawiając na kilka sekund jasną poświatę.
Poświata zaczęła blaknąć, a ja otworzyłam oczy, sprawdzając co się stało. Ciało Krystiana leżało bezwładnie na ziemi. Ness klęczała przed Arminem, który leżał na ziemi. Drzwi od domu otworzyły się, a z nich wypadł Alex z Nicolasem, Bellą i Niną.
- Weźcie te ciało i spalcie. - powiedziałam do nich. Bella posłusznie poszła z Niną i Alexem po Krystiana. podeszłam do Ness, która coś szeptała nad Arminem.
-...karitso nani huno kandei jakashi. - dokończyła i położyła rękę na miejscu serca. Armin nagle złapał głęboki oddech i spojrzał na nią.
- Ness. - wyszeptał
- Tak się cieszę, że żyjesz. - powiedziała i lekko go pocałowała - Musisz odpocząć, więc nic nie mów i nie przemęczaj się. - powiedziała
- Kocham cię. - powiedział ze łzami w oczach
- Ja ciebie też, ale proszę cię Armin, posłuchaj mnie choć raz. - powiedziała - Alex, Nicolas chodźcie tu ! - krzyknęła. Chłopacy zjawili się na zawołanie. - Zanieście go do mojego pokoju i połóżcie na łóżku, tylko ostrożnie.
Kiedy chłopacy weszli do domu. podeszłyśmy do dziewczyn.
- Spalmy to coś, dopóki się nie odrodzi. - powiedziała Ness
- Jak to odrodzi ? - zapytałam
- Może się odrodzić jako nieśmiertelny. - powiedziała. Wzięła zapalniczkę i podpaliła pochodnie. Nie wiedziałam nawet skąd ona się tam wzięła. - Zróbmy to razem. - powiedziała. Chwyciłam za pochodnię i rzuciłam ją razem z Ness na ciało Krystiana, na kupce gałęzi. Mały ogień zapłąnął nagle czerwonym płomieniem i pochłoną ciało Krystiana. Wróciłyśmy do domu.
- A co z Arminem ? - zapytałam, kiedy Ness chciała wejść na górę
- Będzie mi go trudno wyleczyć, ale postaram się z całej siły. - powiedziała
- Jak będziesz mnie potrzebować to przyjdź. - powiedziałam
- Dobrze. - odpowiedziała i weszła na górę. Weszłam do salonu, gdzie siedział Nicolas.
- Boże Roksana, tak się o ciebie martwiłem. - powiedział i mocno mnie przytulił
- Nie trzeba było. - powiedziałam - Miałam dobrą pomoc.
- Dlaczego nie chciałaś mnie wypuścić z domu ? - zapytał nagle
- Nie chciałam, żebyś zginął. - powiedziałam - O mały włos nie zabiłyśmy Armina przez Krystiana.
- Dałbym sobie radę. - zapewnił mnie
- Nie wątpię w to, tylko już jedną miłość straciłam. - powiedziałam smutna
- Mnie nie stracisz kochanie. - powiedział i pocałował mnie namiętnie.
--------------------------------
Myślę, że się podoba :). Włożyłam w to trochę serca i pracy, bo aż 3 godziny, żeby coś z tego wyszło. Jeżeli przeczytałeś/łaś skomentuj, nawet jeśli ma być to negatywne :).
POZDRAWIAM :*.

środa, 8 maja 2013

Rozdział 52.

- Przestaniecie się śmiać. - powiedziałam zdenerwowana sytuacją
- Sorki. - powiedziała Nina i Ness jednocześnie i zdusiły śmiech.
- Dziękuję. - powiedziałam i położyłam kratkę z powrotem na kuchenkę.
- To co ja teraz mam zjeść ? - zapytała Ness
- Gówno. - burknęłam
Ness spojrzała na mnie krzywo, a jej blizny na policzkach dziwnie wyglądały.
- Sorki. - powiedziałam. - Nie chciałam cię urazić. - dodałam.
- To co ja mam zjeść ? - powtórzyła pytanie Ness.
- Nie wiem, a może zrobie ci jajecznicę ? - zapytałam.
- Okej, bo całkiem niezłą robisz tą jajecznicę. Tylko nie spal kuchni. Znowu. - powiedziała dusząc w sobie śmiech.
- Oj dobra. Miałyśmy o tym zapomnieć. - powiedziałam wkurzona.
- Oj przepraszam misiek. Zawsze gadam takie głupoty jak jestem głodna. - powiedziała i cmoknęła w powietrze.
- Okej. - powiedziałam i zabrałam się za robienie kolacji. Gdy kładałam talerz z posiłkiem przed nosem Ness ta wzięła głeboki oddech wdychając przy tym opary unoszące się z jajecznicy.
- Ale jestem głodna. - powiedziała i zabrała się za jedzenie.
- Ty też chcesz ? - zapytałam się Niny.
- Jak można. - powiedziała.
- Jasne.  - powiedziałam i podałam dziewczynie talerz z jedzeniem. Sama usiadłam i nic nie jadłam, bo nie miałam apetytu.
- A ty czemu nie jesz ? - spytała się mnie Ness.
- Nie jestem głodna. - powiedziałam i wstałam.
- Gdzie idziesz ? - spytała się Nina.
- Pomyśleć. - powiedziałam stając w drzwiach.
- Hej. - rzuciłam do Belli, która wchodziła właśnie do kuchni i wyszłam. Poszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko. Patrzyłam się w sufit. Zawsze tak robiłam gdy chciałam pomyśleć. Myślałam nad wszystkim. O Dari, Arminie i Alexie. I o tym jak najdłużej ukrywać przed nią jej twarz. Po moim policzku poleciała łza. Mogłam być szczęśliwa, miałam dziecko, narzeczonego, który mnie kochał, a ja to wszystko spieprzyłam. Ktoś zapukał do moich drzwi. Szybko otarłam łzy z policzków.
- Proszę. - powiedziałam, a do środka wszedł Nicolas.
- Co jest, płakałaś ? - zapytał.
- Aż tak widać ? - zaśmiałam się, nie mogłam w to uwierzyć dobrze on mnie zna.
- Nie. Wcale. - też się zaśmiał.
- Chodź. - powiedziałam i poklepałam miejsce są chłopak na nim usiadł. Wtuliłam się w niego, a on objął mnie ramieniem.
- Co jest ? - zapytał.
- Wszystko się pieprzy Nicolas, rozumiesz ? - zapytałam.
- Tak. - skłamał, chociaż wiedziałam, że kłamie chciałam w to uwierzyć, że chociaż jedna osoba mnie rozumie.
- Tak się ciesze, że tu jesteś. - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Patrzyłam się w jego czekoladowe tęczówki. Widziałam coś w nich, ale nie mogłam odczytać co to jest.
- Wiesz, że ja też. - powiedział uśmiechając się, ale nadal nie odrywaliśmy od siebie wzroku. Chłopak przysunął się bliżej mnie, a ja się nie odsunełąm. Nie wiem czemu, ale chyba tego...potrzebowałam ?! Tak jak się spodziewałam chłopak mnie pocałował, a ja go odwzajemniłam.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 51.

- Otworzę ! - wrzasnęła Ness ze salonu i pobiegła do drzwi, gdzie ktoś się dobijał.

*Ness*
- Już. - powiedziałam z uśmiechem i otworzyłam drzwi. Mój uśmiech na twarzy zbladł, a mój humor w jednym momencie zmienił się na wściekłość. Przed drzwiami stał....hmm...a raczej bujał się i ledwo trzymał na nogach Armin. - Coś ty zrobił do cholery ?! - zapytałam go wściekła - Dziewczyny ! - wrzasnęłam na nie, a Armin wpatrywał się we mnie i opierał się o futrynę.
- Kto... ? - nie dokończyła Roks, która wyszła ze salonu - Co do...
- Cholery ? - dokończyła za nią Nina
- Pomóżcie mi go wznieść. - powiedziałam. Podeszłam do Armina i wzięłam go pod jedno ramię. Roksana podeszła do nas i wzięła Armina przez drugie ramie i powoli wciągnęłyśmy go do salonu. Ułożyłyśmy go na kanapie.
- I co teraz z nim zrobimy ? - zapytałam dziewczyn
- A co mamy zrobić ? - zapytała Nina
Armin zaczął coś mamrotać i wymachiwać rękami.
- Tak, tak. - zachichotałam i pokiwałam głową.
- Ja pierdole. - powiedziała Roks i parsknęła śmiechem, ale natychmiast się uciszyła.
Spojrzałyśmy po sobie i kolejny raz wybuchnęłyśmy śmiechem. Armin nadal gadał do siebie. Nagle w futrynie pojawił się Alex, który patrzył na nas z dziwną miną. Odchrząknęłam i przestałam się śmiać, dziewczyny też się zamknęły.

*Roks*
- Co tu się dzieje ? - zapytał Alex
- Alex się... - zatrzymałam się - upił. - dokończyłam. Alex spojrzał na mnie i od razu odwrócił wzrok. Podszedł do Armina i pomógł mu wstać z kanapy.
- Pomogę ci. - powiedziała Ness i wzięła Armina pod drugie ramię. Weszli oboje na górę, zataczając się z pijanym Arminem po schodach.
Wróciłam do kuchni, zobaczyć jak mój rosołek. Podniosłam pokrywkę, a kuchnię wypełnił cudowny zapach świeżego rosołu. Wymieszałam zupę i skręciłam gaz pod garnkiem. Do kuchnie weszła Ness.
- I co z Arminem ? - zapytałam. Ness wzięła głęboki wdech i spojrzała na mnie.
- Wiem, że to przeze mnie. - powiedziała
- Nie martw się. - powiedziałam i przytuliłam ją.
- Nie mogę zostać tu dłużej. - powiedziała nagle
- Jak to nie możesz ? - zapytałam zła
- Armin mnie nienawidzi, Alex jest miły, ale nie odzywa się do mnie. - powiedziała
- A ja ? - zapytałam smutna
- Kocham cię siostrzyczko, ale nie mogę przebywać tam gdzie mnie nienawidzą. - powiedziała Ness
- Musisz zostać razem ze mną. - powiedziałam stanowczo
Ness odchrząknęła.
- Co ? - zapytałam
- Wielka i miłościwa kucharko - zaczęła Ness z uśmiechem - rosół ci kipi.
Odwróciłam się, podbiegłam szybko do kuchenki i wyłączyłam gaz. Ness chichotała na krzesełku.
- No bardzo śmieszne. - powiedziałam i zdjęłam garnek z palnika, odstawiając go na stojak.
- Co się stało ? - zapytała Nina
- Się najadłam. - powiedziała Ness i zaczęła się śmiać
- Co ? - zapytała ponownie Nina i spojrzała na mnie. Wycierałam akurat kuchenkę.
- Aha. - powiedziała i zachichotała

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 50.

- Dopiero co straciłam Kamila... - zacięłam się, bo do oczu napłynęły mi łzy. Zamrugałam szybko i kontynuowałam - Nie mogę być z tobą.
- Ty nie rozumiesz. - powiedział Alex - Ja cię kocham Roksana. Nie mogę cię nikomu oddać. - powiedział - I tak będę o ciebie walczyć.
Nie odpowiedziałam nic, odwróciłam się do sali Ness i zaczęłam iść w jej kierunku. Weszłam do sali, gdzie na łóżku siedziała Ness, a pielęgniarka kończyła zwijać bandaż.
- Chwileczkę i skończę. - powiedziała pielęgniarka, patrząc na mnie - Mogłabyś wyjść ?
- Oczywiście. - powiedziałam i wyszłam z sali. Alex siedział na krzesełku i wpatrywał się w podłogę. Był załamany i można to było odczuć.
Nie podchodziłam do niego, bo nie wiedziałam jak zareaguje, a z resztą nie chciałam do niego podchodzić. Czułam się źle....bardzo źle. Nie wiedziałam dlaczego, ale było mi słabo. Moje wewnętrzne rozterki przerwał dźwięk otwieranych drzwi i obraz Ness. Zamarłam. Twarz Ness była zmasakrowana i wyglądała okropnie. Wiem, że to moja siostra, ale ten widok kompletnie zwalił mnie z nóg. Jej policzki (obydwa ) szpeciły cztery okropne blizny ( na każdym ). Nie wiedziałam czy Ness wie jak wygląda. Spojrzałam na jej uśmiech i zrozumiałam, że jeszcze się nie widziała.
- Co ci ? - zapytała z uśmiechem Ness
- Nic. - odpowiedziałam szybko i otrzeźwiłam się. - Jak się czujesz ?
- Jak nigdy dotąd, ale martwię się o Armina. - powiedziała
- Pokłóciliście się ? - zapytałam
- Zerwałam z nim. - powiedziałam
- Co ? - zadławiłam się
- Jest nieprzewidywalny. - powiedziała Ness, a jej mina posmutniała - Boję się, że może coś sobie zrobić.
- Ty go naprawdę kochasz. - wyrwało mi się
- I to nie wiesz jak bardzo. - powiedziała Ness - Ale jeżeli nadal będzie się obwiniał o rzeczy, na które nie miał wpływu, nie zobaczy mnie więcej.
- Wyprowadzasz się ? - zapytałam zaskoczona
- Zostanę jeszcze kilka dni, a potem się zobaczy. - powiedziała Ness
- Na razie zostajesz u nas i nie ma mowy o żadnej wyprowadzce. - powiedziałam i wzięłam ją za rękę - A teraz pojedziemy do domu i zrobię ci ciepły, domowy rosołek. - zachichotałam.
- Oooooo. - powiedziała Ness i zachichotała razem ze mną
Podeszłyśmy do Alexa, który spojrzał na nas kryształowymi oczyma.
- Możemy jechać ? - zapytałam. Alex wstał z miejsca i wyszedł ze szpitala. Ness trochę mnie spowolniła.
- Co jest pomiędzy tobą a Alexem ? - zapytała, łapiąc mnie pod rękę
- Nic, a co miałoby się dziać ? - zapytałam dla niepoznaki
- Nie umiesz kłamać. - stwierdziła Ness
- Ehh....no już dobra. Dziś gadałam z lekarzem o twoim wyjściu. Alex chciał wejść ze mną, bo myślał, że jest moim chłopakiem. - powiedziałam
- A nie jest ? - zapytała Ness
- Nie. - powiedziałam
- Wasze przytulanki, pocałunki i migdalenie wskazywało na to, że jesteście razem. - powiedziała Ness - Z resztą...
- Co ? - zapytałam
- Nie mogę ci powiedzieć. - powiedziała Ness
- Gadaj. - powiedziałam do niej - Bo ci skopię tyłek moją mocą. - zażartowałam
- Własnej siostrze ? - zapytała piskliwie Ness
- Nawet własnej siostrze. - powiedziałam z uśmiechem
- Dobra, dobra dziku. - powiedziała Ness z uśmiechem - Gadałam z Arminem i wychodzi na to, że Alex dużo z nim rozmawiał o tobie.
- A dokładniej ? - zapytałam ciekawa
- On naprawdę cię kocha. - powiedziała Ness - Armin powiedział, że on tak o tobie mówił, że sam Armin był pod wrażeniem jego zmiany.
- Nie pomyślałam za bardzo o tym czy się zmienił czy nie....ale wyraźnie. - zastanowiłam się - Stał się bardziej opiekuńczy, weselszy, milszy... - zaczęłam wymieniać jego kolejne zalety
- Ty też go kochasz. - powiedziała Ness
- Mój jedyny ukochany odszedł. - wycedziłam nagle.
- To tylko stek bzdur, który chcesz sobie wmówić, żeby nie kochać Alexa. - powiedziała Ness
- To jedna i jedyna, szczera prawda. - powiedziałam kiedy doszłyśmy do samochodu. Wsiadłyśmy do niego i pojechałyśmy do domu.
Po kilku minutach byłyśmy już w domu i szłyśmy z podjazdu go drzwi głównych. Weszłyśmy z Ness do środka, a za nami wszedł Alex. Nie spoglądając na nas wszedł na górę. Weszłyśmy do kuchni i usłyszałyśmy głośny trzask na górze.
- Oho. - powiedziała Ness - Cóż za siła.
- Siadaj i się nie przejmuj. - powiedziałam
- A co jest z Alexem ? - zapytała Nina, która weszła do kuchni - O matko.
- Co ? - zapytała Ness i spojrzała na nią.
- Tylko jej powiedz to cię zabiję ! - powiedziałam niemo.
- Roks się bierze za gotowanie. - wyszła ze sprawy
Ness ze zmieszanym wzrokiem spojrzała na mnie, a ja wzruszyłam ramionami. Wyjęłam składniki i zaczęłam kroić marchewkę. Ness śmiała się z Niną w salonie. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 49.

*Ness*
Armin wszedł do sali. Usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę.
- Chciałaś mnie widzieć kochanie. - powiedział
- Przestaniesz ? - odezwałam się
- Nie powinnaś się przemęczać. - powiedział smutny
- Ja wiem lepiej co jest dla mnie dobre. - wydukałam zachrypniętym głosem
- Dlaczego jesteś taka wściekła ? - zapytał
- Jeszcze się pytasz ? - zapytałam - Dlaczego ty do cholery się obwiniasz o mój wypadek ?
- Bo to moja wina. - powiedział podniesionym tonem
- To wina tego.... - zacięłam się - tego czegoś co mnie zaatakowało, a to, że drzwi były zamknięte to moja wina. - powiedziałam
- Nie. - powiedział Armin - Powinienem zareagować wcześniej, wtedy ni....
- Z nami koniec. - przerwałam mu
- Ale...
- Nie potrafisz się pogodzić z tym, że to nie twoja wina, nie słuchasz mnie, więc to nie ma wszystko sensu. - powiedziałam - Wyjdź.
- Daria, ja...
- Daruj sobie. - przerwałam mu - Wyjdź i to natychmiast.
Armin wstał ode mnie i wyszedł, trzaskając drzwiami.
Popłakałam się.

*Roksana*
Armin wyszedł z pokoju Ness i trzasnął drzwiami.
- Co jest ? - zapytałam szybko
- Nie teraz. - powiedział i zaczął iść do wyjścia
- Gadaj. - rozkazałam mu
- Nie teraz Roks ! - wrzasnął na mnie i wyszedł ze szpitala.
- Co mu się stało ? - zapytał Alex
- Nie wiem, ale mam złe przeczucia. - powiedziałam. Zamierzałam wejść do Ness. Złapałam za klamkę, kiedy odezwał się jakiś męski głos
- Panna Roksana ? - zapytał głos
- Tak. - odpowiedziałam, za mną stał doktor ( starszy pan z okularami, z brzuszkiem :)
- Musimy porozmawiać o pańskiej siostrze Darii Clarkson. - powiedział.
- Dobrze. - odpowiedziałam.
- Zapraszam do gabinetu. - powiedział i wskazał drzwi do jakiegoś pomieszczenia.
- Czy ja też mogę iść ? - spytał Alex.
- A kim pan jest ? - zapytał.
- Jestem chłopakiem Roksany. - powiedział, a ja na niego spojrzałam i zrobiłam wielkie oczy.
- Niestety przykro mi, ale chciałbym porozmawiać tylko z panną Roksaną. - powiedział, a Alex się zasmucił i usiadł na miejsce. Lekarz poszedł przodem, a ja za nim. Weszliśmy do gabinetu i usiedliśmy przy biurku.
- Twarz twojej siostry zadziwiająco szybko się goi. - zaczął. - Minęły tylko 2 dni, a już możemy zdjąć szwy.
Pańska siostra będzie mogła już dziś opuścić szpital. Mam tylko kilka zastrzeże. Nie może się przemęczać. Najlepiej byłoby, gdyby leżała cały czas w łóżku i ktoś cały czas by się nią zajmował.
- Kiedy zdejmiecie jej bandaże? - zapytałam.
- W tej właśnie chwili pielęgniarka zdejmuje jej bandaże. - powiedział lekarz.
- A co z jej twarzą?- zapytałam.
- Niestety, ale spodziewamy się, że po tych ranach zostaną blizny na twarzy. - powiedział.
- Czy nie da się nic z tym zrobić? - spytałam.
- Niestety, ale nie. Jedyne co można zrobić to pomóc jej oswoić się z nową twarzą.  - odpowiedział.
- Czy to wszystko? - zapytałam.
- Tak, dziękuje i do widzenia. - powiedział.
- Też dziękuje. - powiedziałam i wyszłam. Skierowałam się w stronę sali Ness. Przed jej salą siedział Alex.
- Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego powiedziałeś lekarzowi, że jesteśmy razem?! - zaatakowałam chłopaka, gdy tylko do niego podeszłam.
- Myślałem, że te pocałunki i słodkie słówka to coś znaczą. - odpowiedział trochę zmieszany....
________________________________________________________________________________
No to pierwszy taki wspólny. HeHeHeee.... Zwałkii z Ness.

/Dax i Ness...;*


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 48.

Stanęliśmy przy stoliku, gdzie siedziało dwóch wysokich mężczyzn.
- Witam panno Roksano. - powiedział brunet
- Witam panie
- Robert. - powiedział mężczyzna - A to drugi detektyw, Krzysztof.
- Miło mi. - powiedziałam i usiadłam przy Alexie.
- Panno Roksano - zwrócił się Robert - Co pani robiła dnia 28 marca pomiędzy godziną 1 w nocy, a 6 rano ?
- Byłam w Domu. - powiedziałam
- Czy może to ktoś potwierdzić ? - zapytał Robert
- Oczywiście. - powiedziałam
- Będziemy potem rozmawiać z tą osobą, więc proszę powiedzieć kto to. - powiedział Krzysztof
- Camile Harson - powiedziałam, a Krzysztof zapisał to w swoim dzienniku.
- Dobrze. - powiedział Robert - Co do śmierci pańskiego wujka. Zmarł on na skutek rozszarpania.
- Rozszarpania ? - zapytałam i zrobiło mi się niedobrze. Jak to ? Mój wujek ? Dlaczego ?
- Jego zwłoki były poszarpane. - powtórzył Krzysztof
- Czyli to nie była przypadkowa śmierć. - powiedziałam
- Nie. - potwierdził Robert - Ciało pańskiego wuja, jak wykazała sekcja było szarpane bardzo ostrym narzędziem. Rany na klatce piersiowej wskazywały na szybkie i bardzo precyzyjne cięcia. Została też połamana kość przedramienia i połamane żebra.
- Myślą państwo, że to samobójstwo ? - zapytałam
- Nie wykluczamy takie możliwości. - powiedział Robert - Mamy jeszcze kilka pytań do pani.
- Proszę. - powiedziałam
- Czy pański wujek miał jakiś wrogów ? - zapytał Krzysztof
- Nie. - powiedziałam - Jego stosunki z rodziną i przyjaciółmi były doskonałe. Miał własną firmę budowlaną, ale nie miał jakiś problemów.
- Dobrze. - powiedział Krzysztof - Czy wujek miał jakąś żonę czy bliższą rodzinę, dzieci ?
- Miał córkę i żonę, ale owdowiał, a jego córka popełniła samobójstwo po śmierci matki. - powiedziałam
- Czy wujek leczył się na jakąś chorobę ? - zapytał Robert
- Nic mi o tym nie wiadomo, ale raczej nie. - powiedziałam
- Czy pański wujek miał jakieś nałogi ? - zapytał Robert
- Nie pił i nie palił, nie ćpał w żadnym wypadku. - powiedziałam
- Jeszcze jedno. - wypalił Robert - Czy pańskie stosunki z wujkiem były bliskie ?
- Wujek zastępował mi ojca, który od dawna nie żyje. - powiedziałam - Opiekował się mną w wolnych chwilach i często zabierał do siebie do willi. Kochał mnie jak córkę, którą stracił. Moja koleżanka Daria też jeździła ze mną do wujka i bardzo go lubiła.
- Dobrze. - powiedział Robert - Dziękujemy za spotkanie. Jeżeli będziemy chcieli z panią porozmawiać, albo będziemy mieli informacje na temat śmierci pani wujka, zadzwonimy.
- Dziękuje. - powiedziałam i odeszłam z Alexem od stolika. Wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala. Wjechaliśmy na parking. Wzięłam torbę z rzeczami dla Ness i wyszłam ze samochodu. Weszliśmy do środka. Na korytarzu siedział Armin.
- Cześć. - powiedziałam i przytuliłam go - Co z Ness ?
- Śpi. - powiedział Armin przygnębiony
- A jak się czuje ? - zapytał Alex
- Dobrze. - powiedział podirytowany Armin
- Ej, co się dzieje ? - zapytałam Armina
- Nic. - fuknął Armin, wstał z krzesełka i poszedł korytarzem
- Czemu on taki jest ? - zapytałam smutna Alexa
- Nie wiem kochanie. - powiedział i przytulił mnie.
- Może wpadnę do Ness, co ? - zapytałam Alexa
- A czemu się mnie o to pytasz ? - zapytał Alex
- Bo chcę żebyś wszedł ze mną. - powiedziałam
- To wejdźmy, ale po cichu, bo Nessi śpi. - powiedział Alex i wziął mnie za rękę. Weszliśmy do sali. Ness leżała na łóżku.
- Od kiedy ty mówisz na nią Nessi ? - zapytałam cicho. Po chwili usłyszałam cichy chichot od strony łóżka.
- Cześć Nessi. - powiedział Alex z uśmiechem i podszedł do Ness.
Ness pomachała mu i zachęciła mnie do przyjścia. Podeszłam z torbą do łóżka.
- Cześć. - powiedziałam - Co tam u ciebie.
Ness pokiwała głową co oznaczało "Dobrze".
- To fajnie. - powiedziałam z uśmiechem - Nie wiesz co się stało Arminowi ?
Ness wzięła kartki, nabazgrała coś na nich i podała mi.
Wzięłam kartki i zaczęłam czytać.
- Dlaczego on bierze winę na siebie ? - zapytałam na głos siebie
Ness wyrwała mi kartki i coś napisała: Ja też nie wiem ! ! !
- Nie martw się. - powiedziałam
Ness znowu coś napisała: Jak mam się nie martwić, jak on nie daje sobie tego przetłumaczyć ? Nie rozumiem go. Jest taki uparty :// ! Wiem, że mnie kocha, ale nie może brać winy na siebie ! ;(
- Rozumiem cię Ness. - powiedziałam - Pogadam z nim, ale nie wiem czy coś wskóram bo jest wkurzony i to strasznie.
Co ?! - napisała Ness
- Jest wkurzony, pewnie za tą kłótnię. - powiedziałam
Zawołasz mi go ? - nabazgrała
- Jasne, że tak. - powiedziałam - To pójdę po niego z Alexem.
Wyszłam z sali i pobiegłam po Armina, który pił herbatę na krzesełku.
- Ness się obudziła. - powiedziałam
- Niech odpocznie. - powiedział Armin
- Chce z tobą pogadać. - powiedziałam do niego. Armin dopił herbatę, wyrzucił kubek i wszedł do Ness.
---------------------------------------
Dziś króciutko, a jutro końcóweczka : ]]].
Dedyk dla sis :**.

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 47.

Obudziłam się dopiero rano. Nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Alex przeciągnął się na krzesełku i przytulił mnie.
- Cześć dziubasie. - powiedział z uśmiechem
- Alex, przestań. - powiedziałam i zarumieniłam się
- No co ? - zapytał i puścił mnie. Wstałam z krzesełka i zaczęłam szukać Armina. Rozejrzałam się po korytarzu.
- Nie wiesz gdzie jest Armin ? - zapytałam Alexa
- Poszedł do Ness. - powiedział Alex i ziewnął
- Obudziła się już ? - zapytałam
- Nie wiem. - powiedział
- Idiota. - burknęłam zła i zebrałam się do sali Ness. Weszłam cicho do sali. Armin trzymał Ness za rękę, a ona była już przytomna.
- Witaj kochanie. - powiedziałam z uśmiechem i podeszłam do nich. Ness mrugnęła oczami i lekko podniosła rękę.
- To ja wyjdę. - powiedział Armin i wstał od łóżka. Ness szybko złapała go za rękę i pokiwała przecząco głową. Armin usiadł z powrotem na krzesło i trzymał Ness za rękę.
- Jak się czujesz ? - zapytałam
- Roks, przecież ona nie może mówić. - powiedział Armin i pokazał kartki na tabliczce i długopis.
- Przepraszam. - powiedziałam, a Ness zwiesiła wzrok. - Możesz przecież napisać.
- Roksana. - upomniał mnie Armin. Ness podniosła rękę, jakby chciała mu przerwać i pokiwała głową. Wzięła kartki i długopis i zaczęła bazgrać coś po kartce. Odwróciła mi kartkę
- Ze mną wszystko okej. - napisała
- A jak....twarz ? - zapytałam
Ness znowu coś nabazgrała.
- Piecze i strasznie boli, ale wytrzymam.
- Pamiętasz coś ? - zapytałam. Ness posmutniała ale pisała coś na kartce.
- Pamiętam wszystko.....rozumiesz to...
- Wiem, że to cię boli. - powiedziałam - Napiszesz i to ?
Ness pokiwała głową i zaczęła pisać. Minęło zaledwie 5 minut, a Ness zapisała całą kartkę.
- Jeżeli ma być ze szczegółami to tak.....siedziałam i kłuciłam się z Arminem. Armin się wydarł, że sobie idzie, a ja zła usiadłam na łóżku. Nagle szyba z okna wypadła, a w moim pokoju pojawił się jakiś chłopak. Za pierwszym razem go nie poznałam, ale potem wiedziałam, że to ( napisze ci pod spodem ). Podszedł do mnie z szerokim uśmiechem i wyciągną rękę w stronę moich policzków, tak jakby chciał je pogłaskać czy coś. Co mnie bardzo zdziwiło. Zamiast palców miał szpony. Wielki, ostre jak brzytwa szpony. Przeraziłam się i zaczęłam krzyczeć, wtedy on przejechał mi szybko tymi pazurami po policzkach. Tak mnie bolało, że upadłam na podłogę, a on sobie poleciał.
No, a resztę to już znasz. Powiedz mi, czy dobrze rozczytałam chłopaka, to Krystian, prawda ?
Nie odpowiedziałam nic Ness, tylko oddałam jej kartkę i pokiwałam głowę.
- Wiedziałam. - powiedziała szeptem
- Nie mów nic kochanie. - powiedział Armin. Ness spojrzała się na niego i zamrugała.
- Idę, nie będę wam przeszkadzać. - powiedziałam, ucałowałam Ness w czoło i wyszłam ze sali.
Mój telefon zadzwonił.
- Tak ? - zapytałam
- Witam panno Roksano. - powiedział głos
- Witam panie detektywie, chodzi o spotkanie ? - zapytałam
- Tak. - odpowiedział męski głos - Czy możemy się spotkać za godzinę ?
- Oczywiście. - odpowiedziałam
- Do widzenia. - powiedział męski głos i rozłączył się. Włożyłam telefon do kieszeni spodni i podeszłam do Alexa.
- Musimy jechać do Domu. - powiedziałam
- Dobra. - odpowiedział Alex i wyszliśmy razem ze szpitala. Pojechaliśmy do Domu Aniołów. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w czyste ciuchy i spakowałam Ness trochę ciuchów i rzeczy do szpitala. Torbę położyłam na tylne siedzenie i pojechałam z Alexem na spotkanie z detektywem. Wysiadłam z samochodu. Wzięłam Alexa za rękę i oboje ruszyliśmy w stronę kawiarni.